Inż. Józef Rybski 1908-1982

Historia Starachowice

W bieżącym roku mija trzydzieści lat od śmierci inż. Józefa Rybskiego, pierwszego po wojnie kierownika kopalni „Majówka”, wybitnego znawcy problemów związanych z eksploatacją pokładów rud żelaza na terenie naszego miasta i regionu.

W starachowickim górnictwie pracował on od 1928 do 1960 roku, pełniąc m.in. odpowiedzialne funkcje w zarządzie przedsiębiorstwa. Po wypędzeniu hitlerowskiego okupanta był jednym z trzech specjalistów, którym przypadło przywracać do życia miejscowe górnictwo i hutnictwo. Inż. Stanisław Holewiński zajmował się wówczas uruchamianiem wielkiego pieca, a on wraz z Antonim Jaworskim aktywizacją nieczynnych, zwykle zalanych wodą podskórną kopalni głębinowych i odkrywkowych: „Majówka”, „Strzelnica”, „Kutery”, „Klepacze”, „Mikołaj” i „Boży Dar”.

Inż. Rybski stanowisko kierownika kopalni „Majówka” pełnił przez kilka kolejnych lat, po czym, decyzją Zjednoczenia, został oddelegowany na kierownicze stanowisko w nowo utworzonym przedsiębiorstwie eksploatacji fosforytów w Annopolu nad Wisłą.

Po powrocie do Starachowic i przejściu na emeryturę, wiele czasu poświęcał pisaniu wspomnień z lat pracy zawodowej. Zajmowany przez niego dom przy ulicy Kopalnianej stał się miejscem spotkań z innymi weteranami górnictwa, którzy dzielili się swoimi spostrzeżeniami. Jan Gacoń, Stanisław Hanc i Józef Kowalczyk stali się w ten sposób współautorami obszernego, liczącego wieleset stron opracowania, które zatytułował: „Postscriptum do dziejów starachowickiego górnictwa rud żelaza”. Zawiera ono dużą ilość faktów o zasadniczym znaczeniu, a także opinii, wśród których nie brak także krytycznych.

Autor porównuje pracę kopalni posługujących się jeszcze ręcznymi wyciągami i kieratami konnymi, z funkcjonowaniem kopalni powojennych, wyposażonych w elektryczność i nowoczesne urządzenia transportowe. Stara się odpowiedzieć na pytanie – dlaczego prymitywnie wyposażone zakłady wydobywcze z początków trzeciej dekady lat 20 ubiegłego stulecia były rentowne, a późniejsze, zmechanizowane, przynosiły straty, które doprowadziły do ich likwidacji.

Oto kilka jego refleksji:

  • Pracowałem zawsze w ruchu, nigdy za biurkiem, stykając się z zagadnieniami kopalnictwa w sposób bezpośredni. Codzienne obserwacje utrwaliły mnie w przekonaniu, że na opłacalność wydobycia i cenę zbytu wyrobów ma wpływ wiele czynników, nie tylko mechanizacja. Najważniejszym z nich jest bez wątpienia ogólna wydajność wszystkich członków załogi, która surowce eksploatuje. Zarówno pracowników fizycznych, jak i umysłowych.

Powojenna kopalnia „Henryk” uzyskiwała niższe efekty niż jej poprzedniczka, posługująca się jeszcze siłą pociągową zwierząt. Efekty uzyskiwane przez doskonalsze usprzętowienie „zjadały” liczne obsady mechaników, elektryków, konserwatorów, pompiarzy, rurkarzy, a także różnego rodzaju pseudofachowców.

Kierownik kopalni nie miał należytego wpływu na dobór podległych mu pracowników. Otrzymywał odgórne polecenie kogo i na jakim stanowisku ma zatrudnić. Dobrze płatne posady obejmowali m.in. przybysze, mający doświadczenie w górnictwie węglowym, ale niezbyt orientujący się w specyfice górnictwa rud regionu świętokrzyskiego. Liczba pracowników umysłowych w stosunku do fizycznych była wielokrotnie większa niż przed 1939 rokiem.

Garść dalszych szczegółów za tydzień, w odcinku zatytułowanym „Na łyczku życie ważył”.
Aleksander Pawelec

Z kart rodowodu odc. 784, nr 14/2012 r.

1 Komentarz dla “Inż. Józef Rybski 1908-1982

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.