Trudno o optymizm w służbie zdrowia

flash Starachowice

Priorytetem jest kardiologia, reumatologia i rozwój chirurgii ogólnej ze specjalizacją w dziedzinie urologii – to plany i wyzwania, jakie stawia przed sobą dyrektor Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Starachowicach. O dotychczasowej pracy, problemach w szpitalu i bolączkach pacjentów z Katarzyną Arent rozmawiała Ewelina Jamka.

– Powszechne są opinie, że brak dyrektora szpitala przez osiem miesięcy odbił się negatywnie na funkcjonowaniu szpitala, czego skutki pacjenci odczuwają do dziś. Czy czas kiedy pełniła Pani obowiązki dyrektora można uznać za stracony?

  • Nie wydaje mi się. Na jakiej podstawie ktoś opiera swoje opinie, trudno mi się wypowiadać. Wiem jedno, że jeśli się dobrze dzieje w szpitalu, to nikt tego nie komentuje, a szkoda. Bo przez dziewięć miesięcy, kiedy byłam p.o. dyrektora pracowałam cały czas wytrwale i rzetelnie. Brak strategicznych decyzji wynikał tylko z jednego – miałam świadomość, że za chwilę ktoś nowy może przejąć te obowiązki, co może wiele zmienić. Niezbędne do prawidłowego funkcjonowania placówki działania były podejmowane (m.in. kadrowe, dotyczące wynagrodzeń itp.). W listopadzie uruchomiono po długim czasie pracownię EMG, gdzie stał niewykorzystany sprzęt, służący pacjentom ze schorzeniami neurologicznymi.  W ciągu trzech tygodni zorganizowaliśmy nocną i świąteczną opiekę. Takich przykładów można by mnożyć. Robiłam wszystko, by szpital działał jak należy. Starałam się i wciąż się staram pozyskiwać nowych specjalistów, ale to nie jest problem wyłącznie naszego szpitala.

– Zanim została Pani ostatecznie wybrana na dyrektora szpitala, były trzy konkursy. W dwóch brała Pani udział. Za pierwszym podejściem, nie została Pani wybrana. Czym przekonała Pani komisję konkursową do powierzenia stanowiska?

  • Sama rekrutacja i rozmowa kwalifikacyjna, to jak wypadła rozmowa ze mną jako kandydatem na dyrektora to jedno. Moim zdaniem komisja została przekonana tym, co zrobiłam przez dziewięć miesięcy pracy. To pozwoliło ocenić moją osobę i poznać rzeczywiste efekty pracy.

– A jakie to efekty?

  • Rozpędu nabrała na pewno ortopedia. Po zmienianie szefa oddziału, zanim to wszystko zostało zorganizowane na nowo, znacznie skrócił się czas oczekiwania na zabiegi, m.in. endoprotezoplastyki. Kolejki sięgające dwóch, czy trzech lat przeszły do historii. Przypadki pilne w zakresie stawu biodrowego operowane są w ciągu miesiąca, a na operacje planowe pacjenci czekają około 3 miesiące. Zabiegi endoprotezoplastyki stawu kolanowego wykonywane są w przeciągu 6 miesięcy.

Te krótkie terminy oczekiwania na endoprotezoplastykę są efektem wypłaty nadwykonań przez Narodowy Fundusz Zdrowia w Kielcach, który przekazał ponad milion złotych za nadwykonania wypracowane przez oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej w IV kwartale 2017 roku. Ale też ogromny wkład pracy i starania kierownika oddziału dr Skorzyńskiego i jego załogi specjalistów.

Podobna sytuacja dotyczy okulistyki i zabiegów zaćmy, na które termin oczekiwania znacznie się skrócił. Teraz to pacjenci wnioskują o wydłużenie terminu, bo z różnych przyczyn tak szybkie operacje nie są im na rękę.

– Nie ma zatem ryzyka zamknięcia kolejnych oddziałów, jak to się stało z reumatologią?

– Bezpieczeństwo pracy we wszystkich oddziałach, za wyjątkiem reumatologii, jest zapewnione. To, że szukamy specjalistów to fakt, ale powody są inne niż widmo zamykania kolejnych oddziałów. Powodem jest to, że obecnie pracująca kadra pracuje bardzo ciężko a wiek lekarzy jest coraz wyższy, co w perspektywie oznacza odejścia na emeryturę. By uniknąć podobnej sytuacji, jak z reumatologią, już dziś szukamy dodatkowego wsparcia.

– Co zatem z reumatologią?
– Chcemy od 1 lipca zawiesić działalność na kolejne cztery miesiące, żeby nie przedłużać tego co miesiąc i skorzystać z maksymalnego czasu, jaki przysługuje na zawieszenie działalności (do pół roku). Ten czas dajemy sobie na szukanie specjalistów w tej dziedzinie. Jest to trudne, bo nie jest to powszechna specjalizacja.Potrzebujemy dwóch pełnych etatów, co dla wielu lekarzy wiązałoby się z koniecznością zmiany miejsca zamieszkania, a wielu starszych lekarzy nie jest tym po prostu zainteresowanych. Jesteśmy w stałym kontakcie z konsultantem wojewódzkim w dziedzinie reumatologii i będziemy robić wszystko, by ten oddział działał.
– Co jest obecnie największym problemem szpitala?
– Brak specjalistów, ale to tendencja, która utrzymuje się w całym kraju. Poprawiliśmy w ostatnim czasie sytuację na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, gdzie udało się ściągnąć lekarzy na dyżury. Powrócił m.in. były kierownik oddział. Kadrowe zabezpieczenie ma ginekologia, gdzie też były chwilowe niedobory.
– A pod względem finansowym?
– Mamy płynność finansową. Wynik szpitala jest dodatni, ciążą na nim tylko wieloletnie zobowiązania – zaciągnięty kredyt jeszcze w 2008 roku – do spłaty w ciągu 10 lat pozostało 20 mln zł. Ale te zobowiązania są spłacane na bieżąco, raty kapitałowe są nadpłacane, gdyż chcemy mieć pewność, że kredyt jest zabezpieczony. Obecna kondycja finansowa jest korzystna, ale jak to będzie w przyszłości biorąc pod uwagę wzrost wynagrodzeń i wprowadzanych zmian na poziomie ministerialnym – trudno powiedzieć. Coraz sprawniej poruszamy się w sieci szpitali, co też jest ważne, bo w moim odczuciu zmiana ta sprowadzała się głownie do zmian w sposobie rozliczeń i finansowania. Czy to wprost przełożyło się na pacjentów – to już musieliby oni ocenić.
– Za sprawą wspomnianej przez Panią sieci szpitali, pacjenci ze schorzeniami kardiologicznymi zostali pozbawieni dostępu do chirurgii naczyń w Starachowicach. Czy i jak ocenia Pani realne szanse na powrót tych świadczeń, w ramach PZOZ?   

– To czy chirurgia naczyń wróci do Starachowic w ogóle, zależy od tego, czy NFZ ogłosi konkurs na te świadczenia. Na razie nie ma takich planów. Fundusz opiera się na wskaźnikach z jesieni ub. roku – te nie uległy zmianie i zdanie Funduszu jest niezmienne. Dlatego też PZOZ nie czyni żadnych starań w tym zakresie. Poza tym to wielomilionowe przedsięwzięcie, na które PZOZ po prostu nie stać, to nierealne w kontekście kosztów i kontraktowania. Z pewnością Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca byłby gotowe przystąpić do takiego konkursu, tylko czy on zostanie ogłoszony?
– Czy obecna sytuacja i kondycja PZOZ pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość?

– Służba zdrowia ma to do siebie, że trudno patrzeć w przyszłość z optymizmem. Jest zbyt wiele zmian, które mimo zabezpieczenia finansowego, od strony organizacyjnej spoczywają na naszych barkach. Żaden z dotychczasowych ministrów zdrowia nie dokonał rewolucyjnej zmiany, co by diametralnie odmieniło obraz służby zdrowia, zmniejszyło kolejki, czego oczekują pacjenci. Problemy się piętrzą, ale nie możemy się nimi zrażać, tylko musimy je rozwiązywać, przy udziale osób, które mają wiedzę i kompetencję, razem działamy na nasz wspólny sukces.

 

1 Komentarz dla “Trudno o optymizm w służbie zdrowia

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.