Strzelanina na osiedlu Orłowo. Interweniować musiała policja

flash Gorące tematy Paragraf

Komenda Powiatowa Policji w Starachowicach, od kilku dni próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie kto i dlaczego strzelał do bezbronnych zwierząt. Do przykrego zdarzenia miało dojść pod koniec marca, na terenie osiedla Orłowo. Jak dowiedział się TYGODNIK, nie był to jednostkowy przypadek, a strzałów prawdopodobnie z broni pneumatycznej, miało być więcej. – Postępowanie w tej sprawie jest w toku – powiedział podinsp. Aleksy Hamera, naczelnik wydziału prewencji.

O bulwersującej sprawie – jak udało nam się ustalić – powiadomiona została Straż Miejska w Starachowicach.

  • Rzeczywiście możemy potwierdzić, iż taki fakt miał miejsce. Do komendy wpłynęło zgłoszenie o osobie, która jak wiele na to wskazuje oddawała strzały do zwierząt – stwierdził w rozmowie z TYGODNIK-iem Waldemar Jakubowski, komendant Straży Miejskiej, który osobiście rozmawiał z osobą poszkodowaną. – Poprosiłem ją aby skontaktowała się z tutejszą jednostką policji, m.in. po to, by złożyć oficjalne zawiadomienie – mówił komendant.

Strzały, jak wskazują na to, obecne ustalenia śledczych miały paść w rejonie ulicy Stanisława Duboisa, na terenie osiedla Orłowo. Kiedy do tego doszło? W ostatnich dniach marca. – Straż Miejska nie jest podmiotem upoważnionym do prowadzenia postępowań o takim charakterze. Jeśli ustalenia funkcjonariuszy policji potwierdzą się, nie warto zwlekać ze złożeniem zawiadomienia. Dziś zostało postrzelone zwierzę, jutro może to być dziecko lub osoba dorosła – zwracał uwagę komendant Jakubowski.

Przykra historia rozpoczyna się w momencie, kiedy do lekarza weterynarii trafiła właścicielka kota. Zaniepokojona stanem zdrowia czworonożnego pupila, mieszkanka Starachowic zwróciła się o pomoc. – Z naszych wstępnych ustaleń wynika, iż w trakcie wizyty u weterynarza, okazało się, że kot posiada ranę i obrażenia, doznane najprawdopodobniej w wyniku postrzelenia.  Zwierzę zostało poddane badaniu RTG – powiedział podinsp. Aleksy Hamera, naczelnik wydziału prewencji Komendy Powiatowej Policji. Szybko okazało się również, że na ciele zwierzaka były inne rany. Sprawca nie oddał zatem tylko jednego strzału.

Sprawca na wolności

  • Przyjęliśmy zawiadomienie w tej sprawie. Nadal trwają czynności zmierzające do ustalenia z jakiej broni strzelano, a także kto mógł tego dokonać – wyjaśnił naczelnik Hamera. Jak dowiedział się TYGODNIK, bronią z której padły strzały miała być wiatrówka. To broń pneumatyczna, która przy nieprawidłowym obchodzeniu się, może być również groźna dla człowieka.

Śledczym mimo już zgromadzonego materiału dowodowego, nie udało się namierzyć i zatrzymać napastnika. – Postępowanie prowadzone jest w kierunku przestępstwa opisanego w ustawie o ochronie zwierząt. Na obecnym etapie, możemy stwierdzić, iż doszło do przestępstwa znęcania się nad zwierzęciem. Prowadzimy działania zmierzającego do tego, by jak najszybciej dotrzeć do osoby za to odpowiedzialnej – zaznaczył naczelnik wydziału prewencji.

Niechlubnym strzelcem, jak wynika z nieoficjalnych informacji, miał być mężczyzna. Co nim kierowało i przede wszystkim z jakiego powodu, strzelał do zwierząt? Tego na razie nie wiadomo. – Wyjaśniamy wszelkie wątki sprawy – mówił funkcjonariusz starachowickiej KPP. Dla śledczych z miasta nad Kamienną to nie pierwszy sygnał o osobie strzelającej do zwierząt, z terenu osiedla Orłowo. Jakiś czas temu, najprawdopodobniej także przy użyciu broni pneumatycznej, strzały miały paść w kierunku ptaków.

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.