Transfer last minute powoli się spłaca

flash Sport

Jedno celne dośrodkowanie w pole karne i uderzenie głową, po którym futbolówka trafiła do siatki wystarczyło do tego, by Kamienna Brody (klasa okręgowa) pokonała Star 1:0. Spotkanie, po którym wiele sobie obiecywano, nie rozpieściło jednak kibiców, którzy sobotnie popołudnie zdecydowali się spędzić na stadionie przy Szkolnej.

Derby rządzą się swoimi prawami – stare, ale jakże prawdziwe futbolowe porzekadło idealnie oddaje to, co działo się na murawie podczas sobotniego starcia Staru z Kamienną Brody. Zespoły przystąpiły do niego w odmiennych nastrojach. Ekipa Artura Anduły trzy dni wcześniej długo męczyła się ze Spartą Dwikozy. Do 80. minuty utrzymywał się bezbramkowy rezultat. Wygraną, zapewnił Starowi Bartosz Sęga, dla którego było to drugie trafienie w tym sezonie. Po raz kolejny między słupkami świetnie spisywał się doświadczony golkiper Tomasz Wróblewski.

Podopieczni Marcina Wróbla, po środowym pojedynku dopisali do swojego dorobku jedno „oczko”. Remis w drugiej odsłonie uratował Łukasz Gruszczyński. – Na razie ciułamy punkty, ale w końcu musi przyjść przełamanie. Liczymy, że stanie się to w Starachowicach – mówił przed pierwszym gwizdkiem, szkoleniowiec Kamiennej, która w ostatnich dniach letniego okienka transferowego pozyskała z KSZO Ostrowiec 19-letniego Kamila Wochniaka (został wypożyczony do 30 czerwca 2017 r.).

Takie posunięcie okazało się strzałem w dziesiątkę. Wochniak co prawda nie rozpoczął spotkania w podstawowym składzie, ale po przerwie zrobił to, czego oczekiwał od niego szkoleniowiec gości. Na 20 minut przed końcem, zachował najwięcej zimnej krwi w polu karnym zielono-czarnych i główką zaskoczył Wróblewskiego. Bramka była jedyną. Komplet punktów trafił na konto Kamiennej. Starachowiczanie dopiero po stracie gola próbowali odmienić losy pojedynku. Próby ich ofensywnych poczynań na niewiele się jednak zdały.

– To było wyrównane spotkanie. W pierwszej połowie obie drużyny zagrały zbyt bojaźliwie – ocenił Artur Anduła, trener gospodarzy. – Zabrakło może nie tyle chęci, co polotu. Kibice mieli z pewnością nadzieję, że zaatakujemy i podejmiemy większe ryzyko. Stało się jednak zupełnie inaczej. Nie tak to sobie wyobrażałem – dodał szkoleniowiec, który zwrócił uwagę na jeszcze jeden, istotny element. – Nie można określić inaczej tego, co działo się na murawie jak szachy, zbyt oszczędna gra. Akcje były rwane, aczkolwiek jako pierwsi stworzyliśmy 100-procentową sytuację do wpisania się na listę strzelców. Szkoda, że Mariusz Jaros jej nie wykorzystał, bo mecz na pewno ułożyłby się inaczej. Goście musieliby się otworzyć – zaznaczył Anduła.

Czego zabrakło do tego, by punkty zostały w Starachowicach? – Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, iż nie jesteśmy jeszcze na tyle poukładanym zespołem, który w każdym kolejnym meczu gromić będzie rywali. Punkty są nam potrzebne, bo zdajemy sobie sprawę z tego jaki jest cel w tym sezonie. Nie mamy się jednak czego wstydzić. Cały czas jesteśmy w czołówce tabeli. Nie od dziś wiadomo, że w futbolu szczęście również jest potrzebne. Dziś nie było po naszej stronie – powiedział trener Staru. – Przy sytuacji z 70. minuty defensywa zdrzemnęła się. Po zmianie stron Kamienna miała swoje okazje. Zabrakło armat. Przed nami wiele kolejek, w których musimy szukać punktów i sukcesywnie odrabiać straty – dodał.

Do derbów bez emocji

Kamienna, po trzech remisach zanotowała pierwszą wygraną w sezonie. – Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to pojedynek derbowy, nie mniej nie podchodziliśmy do niego emocjonalnie. Bardziej potraktowaliśmy go jako kolejne zadanie jakie mieliśmy do wykonania – stwierdził Marcin Wróbel, szkoleniowiec biało-niebieskich. – Emocje chcieliśmy odłożyć na bok. Dobrze, że tak się stało. Po raz kolejny cieszy solidna gra w defensywie. Przeciwnik sytuacje stworzył jedynie po naszych błędach. Tylko po nieodpowiedzialnej grze. Wraz z upływem kolejnych minut byliśmy konsekwentni i cierpliwi. Wiedzieliśmy na co nas stać i co chcemy zrobić – podkreślił opiekun Kamiennej.

Cierpliwość, według trenera Wróbla opłaciła się. – Strzeliliśmy gola, po akcji Piotra Jedlikowskiego. Dwóch młodych gniewnych spisało się świetnie. Nasz zespół opiera się na młodych zawodnikach, głodnych sukcesu, chcących coś w futbolu osiągnąć. Remisy cieszyły, ale na pewno nie dawały tyle satysfakcji ile zwycięstwo. Brakowało nam punktów. Wygrana ze Starem to wisienka na torcie – zaznaczył trener Wróbel, który z optymizmem patrzy w przyszłość. – Cały czas powtarzam, że drużyna dopiero się kształtuje. Dalej będę mówił, iż z meczu na mecz tworzymy lepszy kolektyw. Jest świetna atmosfera w klubie i wokół niego – dodał.

Czy Kamil Wochniak występem przeciwko Starowi zapewnił sobie miejsce w wyjściowej 11? – Proponowałem grę wielu zawodnikom. Po rozmowach tłumaczyłem, że przychodząc do Brodów mają cieszyć się grą. Nie tylko po to, by zarabiać pieniądze. Zawodnicy mają oczywiście gratyfikacje finansowe, ale pieniądze leżą na boisku. Jeśli wygrają, otrzymają je. Jest to dla nich motywacja. Jeszcze wiele pracy przed nami, by stać się klasową drużyną. Wielu z chłopaków jest do tego na jak najlepszej drodze – kończy Wróbel.

Klasa okręgowa
3. kolejka (24 sierpnia)
Zenit Chmielnik — GKS Rudki 7:0 (4:0)
1:0 Arkadiusz Rogala (4), 2:0 Arkadiusz Rogala (19)-karny, 3:0 Karol Maciński (23), 4:0 Marcin Piotrowski (42), 5:0 Marcin Piotrowski (62), 6:0 Marcin Piotrowski (70), 7:0 Kamil Kolanowski (75)
RUDKI: Rafalski Ż — B. Wiecha Ż, Gawlik (20. Gąsior), R. Dawidowicz, Treska, Salwerowicz Ż, Borowiec, Zakrzewski, Kamiński (46. Kwiatek), Bednarski, Świstak. Trener: Marcin Kośmicki.
SPARTA DWIKOZY — STAR STARACHOWICE 0:1 (0:0)
0:1 Bartosz Sęga (82)
STAR: Wróblewski — Sieroń, Ciepluch, Drabik, Sęga Ż, Kosztowniak (70. Madejski), Chodniewicz (82. Kozieł), Rafalski Ż (65. Gryz), Zięba, Jaros (60. Fabjański Ż), Podzielny. Trener: Artur Anduła.
KAMIENNA BRODY – KLIMONTOWIANKA KLIMONTÓW 1:1 (0:1)
1:1 Łukasz Gruszczyński (60)
KAMIENNA: Dymanowski – Kozera, Kostrzewa, Świątek, Praga, Gruszczyński, Sado (55. Wochniak), Jedlikowski, Dziewięcki (70. Czerpak), Niewczas (65. Dąbrowski), Soboń (75. Skwarliński). Trener: Marcin Wróbel.
4. kolejka (27 sierpnia)
STAR STARACHOWICE – KAMIENNA BRODY 0:1 (0:0)
0:1 Kamil Wochniak (70)
STAR: Wróblewski – Sieroń, H. Ciepluch, Zięba, Chodniewicz (75. Kiełek), Rafalski (60. Gryz), Podzielny, Drabik (75. Madejski), Kosztowniak, Sęga, Jaros. Trener: Artur Anduła.
KAMIENNA: Dymanowski – Praga, Kostrzewa, Świątek, Kozera, Niewczas (55. Dąbrowski), Gruszczyński (65. Czerpak), Sado, Dziewięcki (78. Skwarliński), Jedlikowski, Soboń (46. Wochniak). Trener: Marcin Wróbel.

 

Czy wiesz, że…
*W przerwie derbowego spotkania pomiędzy Starem Starachowice a Kamienną Brody, prowadzona była zbiórka pieniędzy na rzecz dwóch małych wojowników: Mai i Bartusia, którzy chorą są na SMA (rdzeniowy zanik mięśni). Osoby, które wzięły udział w akcji, dołożyły swoją cegiełkę do pomocy, otrzymały atrakcyjne nagrody. Ich fundatorem był klub Star. Futboliści Kamiennej i Staru, przyłączyli się także do ogólnopolskiej akcji pomocy dla Tomusia, chłopczyka chorego na siatkówczaka.
*Sobotnie starcie, na żywo z trybun stadionu miejskiego obserwowali m.in. wójt gminy Brody Marzena Bernat, poseł ziemi świętokrzyskiej Krzysztof Lipiec, a także Tomasz Andrzejewski, przewodniczący klubu radnych PiS w starachowickiej Radzie Miejskiej.

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.