starachowice
home
RSS

Telefon strażaków grzał się do czerwoności

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Takiego scenariusza, nawet w najczarniejszych snach nie mogli spodziewać się meteorolodzy i eksperci od pogody. Ostatni dzień maja przejdzie do historii Starachowic, a przez samych mieszkańców zapamiętany zostanie jako nieustanna walka z deszczem. Na jeden metr kwadratowy spadły ogromne ilości wody. Sparaliżowana została komunikacja miejska, ciągi piesze, a wiele gospodarstw odciętych od prądu.…

Takiego scenariusza, nawet w najczarniejszych snach nie mogli spodziewać się meteorolodzy i eksperci od pogody. Ostatni dzień maja przejdzie do historii Starachowic, a przez samych mieszkańców zapamiętany zostanie jako nieustanna walka z deszczem. Na jeden metr kwadratowy spadły ogromne ilości wody. Sparaliżowana została komunikacja miejska, ciągi piesze, a wiele gospodarstw odciętych od prądu.

Wtorek, godz. 13.40. Do powiatowego stanowiska kierowania docierają pierwsze, niezbyt dobre dla mieszkańców i samego miasta informacje. Obfite opady deszczu powodują zniszczenia, a silny wiatr i hektolitry wody sieją spustoszenie. Wraz z upływem kolejnych minut, strażacy otrzymują kolejne telefony. Z ich punktu widzenia, najgorsza sytuacja – nie po raz pierwszy zresztą – pojawia się na ul. Armii Krajowej. W pobliżu tzw. falowca powstaje ogromna kałuża, której wysokość wody niemal równa jest wysokości osobowych aut. Droga automatycznie staje się nieprzejezdna, a mieszkańcy tej części Starachowic praktycznie odcięci od poruszania się. Nawałnica okazuje się mieć na tyle poważne skutki, powodując straty nie tylko w jednym miejscu. Zalanych i podtopionych jest kilkadziesiąt kolejnych.

Zgłoszenia do ratowników docierają m.in. z ulicy Radomskiej, Granicznej, Wierzbowej, 17-go Stycznia, Mierosławskiego i osiedla Południe. Tu podtopione są piwnice i asfaltowe nawierzchnie. W Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej zapada decyzja by do pomocy ściągać jednostki OSP z ościennych gmin. W tym Pawłowa, Mirca i Brodów. Zalane są już m.in. oba dworca: wschodni i zachodni, parking przy centrum handlowym Galardia, a także jeden ze sklepów wielkopowierzchniowych w południowej części miasta. Ludzie brną w wodzie po kostki.

Jak poinformowała przedstawicielka Stacji Hydrologiczno-Meteorologicznej Kielce, stosowny komunikat dotyczący burz i nawałnic skierowano do Centrum Zarządzania Kryzysowego we wtorkowy poranek. – Województwo świętokrzyskie objęte zostało trzecim, najwyższym stopniem zagrożenia. Co oznacza w praktyce wystąpienie niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych powodujących na znacznym obszarze bardzo duże szkody lub szkody o rozmiarach katastrof oraz zagrożenie życia. Niebezpieczne zjawiska uniemożliwią prowadzenie działalności. Zalecana w takiej sytuacji jest najwyższa ostrożność, potrzeba częstego śledzenia komunikatów i rozwoju sytuacji pogodowej – powiedziała przedstawicielka Stacji Hydrologiczno-Meteorologicznej Kielce.

Do pomocy ekipy z Buska, Jędrzejowa, Pińczowa

– Doszło do sytuacji w której musieliśmy się posiłkować już nie tylko jednostkami Ochotniczej Straży Pożarnej, ale także zawodowych strażaków z Jędrzejowa, Buska i Pińczowa – informuje TYGODNIK mł.bryg. Andrzej Pyzik, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Starachowicach. – Sporządzonych zostało ok. 30 meldunków, ale faktem jest, że byliśmy w ok. 50 miejscach. Naturalnie nie wszędzie zagrożenie było wysokie. Po tym jak deszcz przestał padać, woda zeszła, a strażacy mogli udać się w inne miejsce – dodaje Pyzik.

Skutki nawałnicy usuwano do późnych godzin wieczornych, a także w środowe przedpołudnie. Woda zalała nie tylko prywatne domy i gospodarstwa, ale także budynki użyteczności publicznej. Były wśród nich Szkoła Podstawowa nr 9 i Przedszkole Miejskie nr 7, gdzie ratownicy działali jeszcze następnego dnia. – Interweniowaliśmy nie tylko w Starachowicach, ale także w Wąchocku i Wielkiej Wsi. Najgorsza sytuacja była na ulicach Dworcowej i Powstańców – relacjonuje oficer prasowy PSP Starachowice. Wraz z upływem kolejnych godzin, zagrożenie udało się opanować.

– Staraliśmy się dotrzeć do wszystkich mieszkańców, którzy wymagali pomocy. Trudna sytuacja wystąpiła na osiedlu Południe, gdzie opady deszczu poczyniły spore zniszczenia – mówi Wojciech Gawęcki, kierownik referatu zarządzania kryzysowego i spraw obronnych starachowickiego magistratu. – Woda wyrwała przepusty, przelewała się przez posesje. Otrzymaliśmy sporą ilość zgłoszeń. Mieszkańcy zwracali się do nas z prośbą by przekazywać im worki z piachem. Prośby oczywiście zostały spełnione  – zaznaczył. Pracownicy wspomnianego referatu, a także wydziału gospodarki komunalnej strat doglądali również w środę. – Prognozy pogody nie były pozytywne. Faktem jest, że intensywność opadów z roku na rok okazuje się większa. Nie jest łatwo się przed tym przestrzec – dodaje kierownik Gawęcki.

**************************************

Trzy pytania do…

Miasto w obliczu żywiołowej klęski

Prezydent Materek: nadrabiamy wieloletnie zaniedbania

TYGODNIK: Wtorkowa nawałnica sparaliżowała miasto. Czytając komentarze na forach  internetowych i spotykając się z ludźmi poszkodowanymi przez burze, można dojść do wniosku, że zawiniła kanalizacja deszczowa, która zdaniem wielu była po prostu niedrożna.

MAREK MATEREK, PREZYDENT STARACHOWIC: – Nie do końca mogę zgodzić się z taką opinią. Kanalizacja i studzienki są stale przeglądane. Odpowiada za to firma, wyłaniana w drodze przetargu, ta sama która odpowiada za sprzątanie miasta po zimie. Starachowice nie były jednym miastem, w którym ulewa siała spustoszenie. Podobnie było także w Skarżysku-Kam. Warto w tym miejscu zaapelować do mieszkańców, którzy jeśli widzą zapchaną studzienkę, proszeni są o zgłoszenie tego faktu do referatu gospodarki komunalnej. W przyszłości jedna ze spółek miejskich będzie odpowiadała za utrzymanie bieżące kanalizacji deszczowej.

Na niektórych osiedlach do dziś nie ma kanalizacji deszczowej. Przykładem są ulice południowej części miasta. Sami zainteresowani pytają czy coś zmieni się w tej materii?

– Jakie są skutki braku kanalizacji deszczowej widać było we wtorek. Rozpoczęliśmy nadrabianie wieloletnich zaległości, ale to potrwa. W innych częściach miasta mamy wykonane drogi ale kanalizacji deszczowej często nie – skutki widać po deszczu. Przy projektowaniu zawsze bierze się pod uwagę średnią opadów, oczywiście powiększoną o pewien margines. We wtorek mieliśmy jednak do czynienia z sytuacją ekstremalną. Kanalizacja nie była w stanie poradzić sobie z taką ilością wody na 1 m2. Otrzymałem w spadku po poprzednikach ponad 30 kilometrów dróg gruntowych, na których winna być wykonana kanalizacja deszczowa. Niestety wszystkich nie da się zrobić w jednym czasie. Potrzebne są do tego odpowiednie fundusze. Na ulicach takich jak Moniuszki, Miodowa czy Smugowa nie ma kanalizacji deszczowej.

Czy ekstremalnych sytuacji da się w przyszłości uniknąć i czy miasto może być na nie przygotowane?

– Tak wielkich opadów nikt się nie spodziewał. Trudno powiedzieć, czy miasto może być przygotowane. W miejscach, w których kanalizacja jest, studzienki i tak nie były w stanie przyjąć ogromnej ilości wody. To trochę tak, jakbyśmy włodarzy jednego z miast w Stanach Zjednoczonych zapytali czy miasto przygotowane jest do huraganu. Zaniedbań poczynionych przez wiele lat nie da się szybko naprawić. Szkoda, że Starachowice wtedy kiedy była możliwość pozyskiwania środków unijnych na drogi lokalne, nie korzystały z tego.

Rozmawiał Rafał Roman

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Starachowice

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Galeria

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5