Nie spocznę, dopóki nie dojdę prawdy

flash Paragraf

W minioną środę, w Sądzie Rejonowym w Starachowicach ruszył proces oskarżonego o nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku na przejściu dla pieszych koło galerii „Skałka”.

– Życia kochanej mamy nikt i nic nie jest już w stanie przywrócić, ale nie zamierzam pozostawić tak tej sprawy. Prawda zawsze będzie w stanie się obronić – mówi mieszkający i pracujący poza granicami kraju starachowiczanin, którego matkę na początku października ub. roku potrącił na przejściu dla pieszych volkswagen bora. W wyniku obrażeń ciała kobieta zmarła. O sprawie pisaliśmy już na łamach TYGODNIK-a. Zwykle w kontekście trudu i  wysiłku, jaki po śmierci ukochanej osoby zadał sobie jej syn. – Z mamą byłem zżyty jak nikt inny. Trudno opisać jest słowami to, co czuję – mówił w oczekiwaniu na pierwszą rozprawę syn mieszkanki grodu nad Kamienną. W Sądzie jeszcze raz musiał wracać do, tego co stało się jesienią 2015 r. Na przejściu dla pieszych przy ul. Armii Krajowej, kobietę potrącił samochód. Miejscowa Prokuratura Rejonowa potrzebowała blisko pół roku, by postawić zarzuty kierującemu, co jednoznacznie oznaczało skierowanie do Sądu aktu oskarżenia.

Obrażenia liczne

Wynika z niego, iż mężczyzna nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, powodując wypadek. 62-latek – zdaniem śledczych – zastosował błędną taktykę i technikę jazdy oraz nie zachował szczególnej ostrożności podczas zbliżania się do oznakowanego przejścia dla pieszych, w następstwie czego wjechał na przejście nie ustępując pierwszeństwa znajdującej się na nim pieszej. Kierujący doprowadził do potrącenia kobiety, skutkiem czego były obrażenia ciała w postaci rany tłuczonej powłok głowy okolicy ciemieniowo-potylicznej po lewej stronie, licznych podbiegnięć krwawych kończyn dolnych, szczególnie rozległych i silnie wysyconych w obrębie powierzchni tylnej kolana i przyległych części uda.

Kobieta doznała również złamania kości miednicy, złamania kości łopatki, połamania lewego obojczyka, zwichnięcia w lewym stawie barkowym, krwiaka sklepienia mózgu, drobnych wylewów krwawych podpajęczynówkowych, licznych złamań żeber po lewej stronie z przemieszczeniem odłamów, krwawienia do mięśni międzyżebrowych i krwawych wylewów pod opłucną ścienną. Z ustaleń Prokuratury wynika, iż wspomniane obrażenia skutkowały śmiercią, także z przyczyn tzw. wstrząsu pourazowego w szczególności klatki piersiowej oraz miednicy. Mężczyznę oskarżono o popełnienie przestępstwa w związku z art. 177 par. 2 Kodeksu Karnego.

Z zawodu technik mechanik nie przyznał się do zarzutu. Rodzina tragicznie zmarłej, na czele z synem szukała wszelkimi możliwymi sposobami świadków potrącenia. Także dzięki publikacjom TYGODNIK-a udało się dotrzeć do kilku z nich. – Dobrze, że znaleźli się ludzie, którzy chcą  pomoc – powtarzał syn mieszkanki Starachowic, który zwrócił się o wsparcie do kancelarii prawnej z Lublina. Nie zgodził się z tezą śledczych, że oskarżony spowodował wypadek nieumyślnie.

Umyślnie czy nieumyślnie?

– Należy pamiętać, że dla prawidłowego ustalenia nieumyślności nie wystarczy wskazanie ogólnej nieostrożności zachowania sprawcy. Konieczne jest wskazanie konkretnej reguły ostrożności, która została naruszona w wyniku czego doszło do popełnienia czynu zabronionego. Oskarżony mijając przejście dla pieszych winien w dalszym ciągu zachować wzmożoną ostrożność – stwierdził Jarosław Rembisz, radca prawny, reprezentujący lubelską kancelarię. – Zważywszy na fakt, iż przejście dla pieszych znajduje się w pobliżu centrum handlowego, należy zawsze być przygotowanym na nieoczekiwane zdarzenia. Trzeba zatem brać pod uwagę wszelkie okoliczności, nie można przewidzieć, co wydarzy się za chwilę – dodaje.

Zdaniem radcy prawnego, piesza mogła się potknąć albo zasłabnąć i znaleźć na torze jazdy auta. – Biegły w swojej opinii stwierdził, że za prawdopodobną prędkość z jaką poruszał się oskarżony należy uznać 40 km/h. Plama substancji brunatno-czerwonej wskazująca położenie głowy pieszej po potrąceniu znajdowała się w odległości ponad 8 metrów za przejściem dla pieszych. Wynika, iż oskarżony musiał znacznie przyspieszyć na wysokości przejścia, żeby uzyskać taką prędkość. W żaden sposób fakty te nie korespondują z twierdzeniem oskarżonego jakoby poruszał się z prędkością jedynie 10-20 km/h.W niniejszej sytuacji oskarżony winien zdawać sobie sprawę z zagrożeń i niebezpieczeństw do jakich może dojść na drodze – sugerował Rembisz.

W środę, przed Sądem Rejonowym zeznawali pierwsi świadkowie.

Czy wiesz, że…
Dla starachowickiej Prokuratury istotną rolę oprócz świadków zdarzenia, którzy zgłosili się na policję, odgrywały także inne dowody. W postaci m.in. opinii biegłego do spraw wypadków drogowych, a także opinia Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. J. Sehna w Krakowie.

 

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.