Przeżyła cały wiek…

flash Wąchock

Uwielbia towarzystwo, doskonale radzi sobie z codziennymi obowiązkami, czyta bez okularów, do niedawna nawet gotowała jeszcze dla rodziny! Pani Anna Derlatka z Wielkiej Wsi w ubiegłym tygodniu skończyła 100 lat!

Wspomnienia z I Komunii św.

Pani Anna Derlatka urodziła się 6 czerwca 1918 roku. Jest równolatką niepodległej Polski! Pochodzi z Wielkiej Wsi, w gminie Wąchock, gdzie spędziła całe swoje życie. Tu wyszła za mąż, tu urodziła dzieci, tu ciężko pracowała na roli.
Jubilatka urodziła się w wielodzietnej – miała dziewięcioro rodzeństwa, które doczekało dorosłego życia, bardzo pobożnej rodzinie. Ukończyła cztery klasy szkoły powszechnej, odkąd pamięta zajmowała się pracami na polu i w gospodarstwie, najpierw w domu rodzinnym, a później w swoim, który stworzyła z mężem Romanem.
– Nasza rodzina była bardzo religijna. Komunię świętą przyjęłam w wieku 5 lat. Stało się tak dlatego, ponieważ w tamtych czasach dzieci zapadły na groźne choroby, w tym szkarlatynę. Nie było lekarza, leczyliśmy się u felczera. Ojciec chciał, żebyśmy przyjęli I Komunię, bo w naszym domu panowała szkarlatyna. Pamiętam ten dzień. Ksiądz przyszedł do domu i udzielił mnie i mojemu rodzeństwu sakramentu. Komunię poprzedziła spowiedź, do dziś pamiętam jak ksiądz pytał się mnie czy słucham mamy i taty – wspomina ze śmiechem na ustach lata dzieciństwa. Nie wszystkim siostrom i braciom pani Janiny było dane dożyć dorosłego wieku.

Dzieci, wnuki, prawnuki
W 1940 roku, a więc niedługo po wybuchu wojny, pani Anna wyszła za mąż za pochodzącego z tej samej wsi Romana Derlatkę. Małżonek zmarł w 1974 roku.
Pani Anna urodziła dwoje dzieci: nieżyjącego już syna Feliksa i córkę Wiesławę, która obecnie mieszka i opiekuje się mamą, choć ta jak na swój wiek z codziennymi obowiązkami radzi sobie doskonale. – Do niedawna mama nawet jeszcze gotowała, ale teraz już zrezygnowała i ja przejęłam te obowiązki – mówi.
Stulatka doczekała się pięciorga wnucząt: Marka, Andrzeja, imienniczki Anny, Tomasza i Janusza. Ma też gromadkę prawnuków: Michała, Marcina, Rafała, Kacpra, Stanisława i Franciszka. Najmłodszy ma cztery lata.
Nigdy nie nosiła okularów
Pani Anna całe życie zajmowała się domem i gospodarstwem. Nie pracowała zawodowo, bo pracy na polu było pod dostatkiem.
Do dziś pani Anna cieszy się bardzo dobrą pamięcią. – Mama pamięta wszystko. Ja nie mam takiej pamięci jak ona. Czasem pytam się jej o niektóre rzeczy, bo sama nie mogę sobie przypomnieć – mówi ze śmiechem pani Wiesława, córka.
Jubilatka dobrze słyszy i… czyta bez okularów! – Mnie jest trudno dojrzeć małe literki, a mama przeczyta.

Nigdy nie miała okularów.
Szanowna stulatka nigdy nie paliła papierosów, nie piła alkoholu, dobrze się odżywiała. – Kiedyś gotowało się inaczej niż teraz. Był na kuchni nagotowany był gar z kaszą, było mleko i tym się żywiliśmy. Chowało się świnie. Tak się żyło, a teraz zamiast wędliny na kanapki wolę sobie położyć cebulę, albo keczupem posmarować i lepiej mi smakuje – mówi.
Pani Anna wstaje najwcześniej z całej rodziny. Do śniadania lubi sobie wypić kawę na podwyższenie ciśnienia.
Z ludźmi życie płynie milej
Z okazji setnej rocznicy urodzin panią Annę odwiedziły władze miasta i gminy i przedstawiciele KRUS. Były życzenia, kwiaty. Nie zabrakło także wizyty najbliższych oraz Mszy świętej w intencji Jubilatki.
Okazuje się, że w rodzinie pani Anny była osoba, która dożyła również tak sędziwego wieku. – Piotr Gładyś z Marcinkowa, który miał 103 lata to moja rodzina. Był synem siostry mojego ojca. Byłam na jego setnych urodzinach – opowiada.
Pani Anna jest łagodnego usposobienia, lubi spotkania z ludźmi. – Nie lubię gwałtu, krzyku. Wolę spokój, ale też spotkania z ludźmi. – Mama jest duszą towarzystwa, lubi ludzi, w domu zawsze ktoś jest a to sąsiadka, a to ktoś z rodziny. Tak życie upływa milej – dodaje .

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.