Pomóżmy pani Joannie i jej dzieciom stanąć na nogi!

flash Wąchock

„Mam na imię Joanna, mam 41 lat, sama wychowuję troje nastoletnich dzieci. Ośmielam się zwracać do Państwa z prośbą, ponieważ znaleźliśmy się w bardzo ciężkiej i trudnej dla nas sytuacji życiowej. Rok temu spalił się nasz dom, a wraz z nim nasze życie legło w gruzach.” – taki apel gdzie tylko się da kieruje Joanna Milewska z Parszowa, która w wyniku pożaru straciła cały dobytek życie.

Minął rok

Spaliło się wszystko: począwszy od mebli, sprzętu RTV i AGD, narzędzi, ubrań, dokumentów, pamiątek, kończąc na zeszytach i książkach dzieci. Joanna Milewska i jej dzieci muszą zaczynać praktycznie od zera. – Straciliśmy dosłownie wszystko: dokumenty, księgozbiór, zdjęcia, wielopokoleniowe pamiątki rodzinne, laurki i rysunki dzieci – cenna dla nas wartość sentymentalna, wszystkie sprzęty AGD, RTV, elektroniczny, ogrodniczy, narzędzia, sprzęty sportowe moich dzieci, który kompletowałam przez wiele lat.

Pożar wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek (26 na 27 marca 2017 r.). W Wielki Tydzień minął rok od tragedii. – Podkładałam wieczorem do pieca. W pewnym momencie wszystko się cofnęło i zaczęło się palić. Byłam w szoku. Najpierw próbowałam sama ugasić ogień, jednak bardzo szybko zaczął on rozprzestrzeniać się na łatwopalne materiały, z których zbudowany był dom – opowiada o swojej tragedii Joanna Milewska z Parszowa, matka trójki dzieci. – Natychmiast opuściliśmy dom. Chciałam tam jeszcze wrócić, żeby coś zabrać, ale zadymienie było już tak duże, że dzieci nie dały mi tam wejść. Udało się tylko wynieść butlę z gazem i odłączyć prąd by nie dopuścić do wybuchu – mówi.

Jak opowiada kobieta spaliło się wszystko. Począwszy od mebli, sprzętu RTV i AGD, narzędzi, ubrań, dokumentów, pamiątek, kończąc na zeszytach i książkach dzieci. – Myślałam żeby coś wynieść ale nie wiedziałam za co najpierw się wziąć. Nic nie było widać. W domu było czarno od dymu. Nie zostało mi nic. Wszystko spłonęło. Przez jakiś czas rodzina mieszkała w Hotelu Paradiso w Suchedniowie. Pomoc zaoferował mi właściciel hotelu Piotr Ziółkowski.

Został tylko popiół…

  • Mimo że tworzymy niepełną rodzinę, staram się żeby moim dzieciom niczego nie brakowało. Średni syn Wiktor był zagorzałym wędkarzem. Wielokrotnie brał udział w licznych zawodach wędkarskich, jak również trenował piłkę nożną. Córka Natalia grała w koszykówkę oraz interesowała się fotografią. Dzieci musiały zrezygnować ze swoich pasji, ponieważ kupienie na nowo całego asortymentu jest dla nas zbyt kosztowne. Niestety nie udało się nam niczego uratować. Po całym dorobku życia, po tym c.o. kosztowało nas tak wiele wyrzeczeń został tylko popiół…

Obecnie nasz nowy dom, dzięki pomocy i wsparciu ludzi o wielkim sercu został postawiony w stanie surowym. Brakuje nam pieniędzy i materiałów na jego wykończenie, tj. ocieplenie, tynki, wylewki, hydraulika, piec c.o., urządzenia sanitarne, instalacja elektryczna. Sama już nie daję rady. Czasami brakuje sił. Nie znam się na tym wszystkim. Przydałaby się pomoc fachowca, który dokończyłby budowę domu. Poza tym utrzymanie trójki dzieci, opłaty i czynsz, który w wynajmowanym w Skarżysku-Kam. Mieszkaniu wynosi 1000 zł, leki, przekraczają moje możliwości finansowe. Z racji tego, że obecnie zamieszkuję w Skarżysku nie należy mi się pomoc z gminy Wąchock, pomimo że płacę tu podatki, opłaty za śmieci, a chwilowo tylko wynajmuję mieszkanie w sąsiedniej gminie. Planuję się tu przenieść na lato. Mamy drewnianą altanę, w której można spać, gdy jest ciepło. Wierzę, że dzięki dobrym ludziom uda się dokończyć to co zaczęliśmy – mówi.

Apel wojewody
W imieniu J. Milewskiej o pomoc apeluje także Agata Wojtyszek, wojewoda świętokrzyska.
– Gorąco apeluję do Szanownych Państwa o udzielenie pomocy poprzez np. nieodpłatne przekazanie materiałów budowlanych, aby rodzina jak najszybciej mogła zamieszkać we własnym domu. Rodzina nie ma pieniędzy na wykończenie domu.

Pomoc
By wesprzeć finansowo rodzinę pani Joanny można wpłacać pieniądze na serwisie Pomagam.pl. Jest to serwis umożliwiający samodzielne zakładanie internetowych zbiórek pieniężnych.Taką zbiórkę dla pani Joanny i jej dzieci założył Paweł Łyczak, jej brat.

By pomóc wejdź na stronę:
https://pomagam.pl/naodbudowedomu
W zbiórce dotychczas udało się zebrać ponad 28 tys. zł, jednak pieniądze zostały już spożytkowane na wydatki związane z budową.

Postaramy się pomóc!
Mówi Jarosław Michalski, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wąchocku.
– Pani Joanna tuż po tragedii otrzymała od nas wszelką pomoc, jaką byliśmy jej w stanie zaoferować. Znam sprawę bardzo dobrze, jednak póki co, do momentu gdy pani Joanna zamieszkuje w sąsiednim Skarżysku, nie możemy oferować jej pomocy. Nie ma takiej opcji, że zostawimy ją bez pomocy. Popytamy naszych lokalnych biznesmenów, osoby które mogłyby pomóc w odbudowie – mówi.

Dodaj komentarz