Modliliśmy się by synek wrócił do nas

flash Starachowice

– Kiedy dowiedziała się pani o chorobie synka?

– Pierwsze komplikacje pojawiły się tuż po porodzie, ponieważ pojawiło się wzmożone napięcie mięśniowe. Antoś wyginał się w literkę C. Jego rączka zaczęła samoistnie skakać. Stwierdziliśmy, że to nie jest normalne u dziecka i udaliśmy się do neurologa. Wtedy usłyszeliśmy, że pani doktor podejrzewa porażenie mózgowe czterokończynowe i padaczkę lekooporną.

– Jak się pani czuła gdy dotarła do pani wiadomość, że pani dziecko nie jest w pełni zdrowe, że pojawiła choroba?

– To spadło na nas jak grom z jasnego nieba. Łudziliśmy się jeszcze, że to nie może być prawda. Zrobiliśmy badania potwierdzające. Antoś miał wtedy cztery miesiące. Okazało się, że to jest bolesna prawda. Długo nie mogliśmy przyjąć do świadomości, że nasz długo oczekiwany jedyny synek jest tak poważnie i nieuleczalnie chory.

– Opieka nad chorym dzieckiem różni się od opieki nad zdrowym. Jest na pewno sporym obciążeniem dla opiekunów, wymaga wielu wyrzeczeń? Jak to jest w Pani przypadku? Jak sobie pani radzi?

– Opieka nad Antosiem nie jest łatwa. Dzień zaczynamy od godzinie 6. Jemy śniadanie i zaraz potem leki. Później drugie śniadanie, po nim ćwiczenia, kolejny lek, czasem zabawa lub wyjazd na rehabilitacje i do logopedy, czyli 3 do 4 razy w tygodniu. Później odpoczynek, obiad zabawa, znów lek i ćwiczenia. Duże wsparcie mamy od moich rodziców oraz rodzeństwa, którzy mocno trzymając kciuki za ich ulubionego bohatera oraz od najwspanialszych wolontariuszy z Ostrowca, którzy wspaniale pomagają.

– Staracie się państwo organizować różne imprezy, na których zbierane są pieniądze dla Antosia, czy w najbliższym czasie jest planowana jakaś?

– W planach jest zbiórka podczas Malowanej Niedzieli w Galerii Echo tam zostanie zlicytowana koszulka Widzew Łódź podarowana z Autografami dla FC Chili Starachowice.

– Najtrudniejsze chwile związane z chorobą?

– W trakcie jednego z pobytów w szpitalu lekarze próbowali opanować ataki padaczki, ale nasz bohater dostał sepsy. Zaczęła się walka o jego życie przez reanimacje. 3 tygodnie spania przy łóżeczku oraz modlitwy, aby Antoś wrócił do nas. Pan Bóg wysłuchał naszych próśb, ale to nie koniec naszych zmartwień. Po kolejnych wizytach u profesora musieliśmy jak najszybciej trafić do Instytutu Matki Polki w Łódź. Tam dostosowali kolejne leki. Wróciliśmy do domu. Antoś regularnie uczęszczał na rehabilitacje od 3 doby życia. Z każdą rehabilitacją było lepiej do momentu, gdy nie pojawił się ziarniak dolnej wargi. Niestety musiała odbyć się operacja co wiązało się z kolejnym pobytem w szpitalu. Na szczęście wróciliśmy do normalnego życia. Jednak to nie trwało długo .

– Co się wydarzyło?

– W drodze na rehabilitacje wydarzył się wypadek. Trafiliśmy do szpitala z podejrzeniem krwiaka w głowie. Ataki wciąż nie dawały spokoju. Po badaniach na szczęście okazało się spadek poziomu leku w krwi. Lekarzom ciężko było opanować ataki. Musieli kontaktować się z profesorem z Łodzi, który po raz kolejny dopasował leki. Wszystko powoli wróciło do normy.

– Wasz synek zakwalifikował się do przeszczepu komórek macierzystych?

– Tak. Odbyła się kwalifikacja do przeszczepu komórek macierzystych w Lublinie. Zakończyła się sukcesem. Później było oczekiwanie na komisje bioetyczną, która postanowiła że będzie pięć podań. Pani doktor jednak postanowiła, że gdy skończymy te pięć, zaczniemy kolejne. Ostanie podania przyniosły duże efekty u Antosia. Stał się kontaktowy, uśmiecha się częściej, ataki się wyciszyły. Kolejnym problem jest obecnie waga Antosia. Synek waży tylko 8,5 kg. Lekarz kazał stosować dietę wysokokaloryczną. Być może potrzebne będzie wdrożenie kolejnego leczenia.

– Czego się pani najbardziej boi? Jakie jest pani największe marzenie?

– Obecnie najważniejszy jest Antoś. Zrobimy wszystko aby był samodzielny. Boimy się każdego dnia i każdej nocy. Czuwam nad Antosiem gdy wszyscy śpią, aby ataki nie wystąpiły oraz żeby nie zadławił się śliną. Każdy dzień to jest strach, ale każdy uśmiech synka daje siłę. Moim marzeniem jest aby Antoś powiedział Mamo i usiadł.

***
Pomoc
Antosiowi możemy pomóc wpłacając pieniądze na konto: ING Bank Śląski S.A., o/Starachowice nr 64 1050 1432 1000 0023 2758 5606 z dopiskiem: Darowizna dla Antosia Plewińskiego

Dodaj komentarz