Mistrzyni metamorfozy

flash Starachowice

Jeszcze jako nastolatka rokowała na fantastyczną tancerkę. Dziś spełnia się w wizażu i fotografii. Katarzyna Wrona nie tylko pędzlem do makijażu potrafi czarować. Maluje wspaniałe obrazy. Specjalnie dla Czytelników TYGODNIKA dzieli się swoimi pasjami i pomysłami na przyszłość..

– Czy małej Kasi marzyło się bycie artystką?

– Chyba nie miałam jakiś szczególnych marzeń co do wykonywanego zawodu w przyszłości. Jako dziecko tańczyłam w Miejskiej Szkole Tańca „MIM” w Starachowicach, z którą mam wiele wspomnień i nagród na swoim koncie. Miałam nawet przyjemność tańczyć a raczej stepować na scenie SCK z okazji 20-lecie szkoły (2012 roku). Czułam jednak, że z tańcem nie zwiąże przyszłości. Taniec wypełniał moje życie dość długo bo jeszcze do czasów studenckich. Mieszkając już w Krakowie miałam przyjemność tańczyć w zespole Anity Podkowy i brać udział w nagraniach programu telewizyjnego „Ciao Darwin” (TVN). Niestety ze względów zdrowotnych miałam długą przerwę w tańcu i później już do niego nie wróciłam. Nie ukrywam, że czasem mi tego tańca po prostu bardzo brakuje.

– Jeśli nie taniec, to co…? Czym aktualnie się Pani zajmuje?

– Prężnie działam jako wizażysta i fotograf. Staram łączyć się te dwie pasje. W sezonie wiosenno-letnim wykonuję głównie makijaże ślubne i okolicznościowe oraz na potrzeby moich sesji zdjęciowych i innych fotografów. Jako fotograf wykonuje sesje różnego typu. Głównym moim tematem jest Kobieta, czyli sesje typu metamorfozy, sesje ciążowe, ale też noworodkowe. Moimi klientami są również firmy odzieżowe, sklepy odzieżowe, gdzie wykonuję sesje modowe (produktowe i wizerunkowe). Ostatnio również zespoły muzyczne.

– Największą satysfakcję wydają się jednak sprawiać Kobiety…

– To prawda. Cieszą mnie Kobiety, które przychodzą do mnie, bo chcą zrobić coś dla siebie. Bo czują, że to jest ich moment. Często te Kobiety potrzebują wiary w siebie. I zdjęcia…. tylko zdjęcia, zapewniam mogą zdziałać cuda. Kiedyś po sesji, klientka przyszła do mnie z kwiatami. Było to dla mnie niesamowite przeżycie. Uzmysłowiło mi, ile to dla kogoś znaczy.

– Kto lub co przyczyniło się do wyboru obecnej drogi zawodowej?

– Również jako dziecko zaczęłam malować. Jeździłam na plenery malarskie z moją mamą, która czynnie zajmuje się malarstwem olejnym. Plenery odbywały się co roku w Iłży i w Chęcinach. Od tego się zaczęło. Ukończone studia też były związane z moją artystyczną duszą – projektowanie ogrodów to był kierunek, który myślałam że obiorę w życiu. Jednak mimo uwielbienia dla roślin (aktualnie są moim głównym tematem w obrazach olejnych), nie podołałam wyzwaniu, jakim jest wielomiesięczne tworzenie a następnie kilkuletnie czekanie na efekty. Mój charakter mi na to nie pozwalał, ja lubię efekt już i teraz! Jak to mówią o mnie bliscy – w gorącej wodzie kąpana!

– To było impulsem do dalszej edukacji?

– Dokładnie tak, zaraz po studiach poczułam impuls, żeby skończyć coś jeszcze. Tak zaczęła się moja przygoda z wizażem w Artystycznej Alternatywie – rocznej Szkole Wizażu i Stylizacji w Krakowie. Bardzo szybko poczułam, że to jest to co sprawia mi ogromną satysfakcję. Upiększanie Kobiet, jest niesamowitym uczuciem. Nie ma brzydkich kobiet są tylko zaniedbane, które na chwilę zapomniały o swojej kobiecości i należy im o niej przypomnieć. Robienie zdjęć przyszło już automatycznie.

– Podobnie, jak lawina sukcesów, te największe dotychczasowe osiągnięcia…

– Miałam przyjemność dwukrotnie zdobyć II miejsce na Mistrzostwach Makijażu i Stylizacji Visage 2011 i 2012 oraz Tytuł Mistrza Makijażu Glamour na sezon wiosna/lato 2014. Moje zdjęcia zostały opublikowane m.in. na łamach czasopisma „Makijaże do ślubu, fryzury”, gdzie zaprezentowano moją propozycję stylizacji ślubnej wraz z makijażem, publikacja zdjęć w magazynie „Imperium Kobiet” – sesja przy współpracy z projektantką MKowlaczyk. Oraz publikacja w czasopiśmie „Twój ogród marzeń” – zdjęcia o nieco innej tematyce, bliskiej mi z czasów studenckich. Miałam przyjemność współpracować przy wydaniu kalendarza dla Muzeum Ratownictwa w Krakowie, gdzie zostałam honorowym członkiem. Było to bardzo miłe wyróżnienie.

– Pędzlem malowane są przez Panią nie tylko kobiety…

– Jak już wspomniałam maluję od dawna. Na początku był tylko ołówek, pastela, z biegiem lat zaczęłam malować farbami olejnymi. To moja ulubiona technika, choć wiem, że na pewno chciałabym spróbować również akwareli, ale to może za jakiś czas. Maluję realistycznie, głównie kwiaty, przyrodę. Chciałabym kiedyś zrobić wystawę wraz z moją mamą. Moje zainteresowania ciągle się rozwijają. Ja wiecznie szukam. I chyba już będę szukać do końca życia, taki charakter, że ciągle mi mało. Uwielbiam ruch, mimo że nie tańczę to nie pozostaje bierna. Uwielbiam jazdę na rolkach, wycieczki w góry, szybki wypad na siłownię. Sylwetka musi być, to podstawa mojego dobrego samopoczucia. Ostatnio wymyśliłam sobie medytacje, ma ona mnie wyciszyć, abym tak nie pędziła i nie chwytała przysłowiowych dziesięciu srok za ogon. Obym w tym wytrwała…

– Co przychodzi na myśl na wspomnienie o rodzinnym mieście? Ulubione miejsca, szczególnie zapamiętanych ludzi?

– Ze Starachowic wyjechałam po skończeniu podstawówki, także moje świadome życie spędziłam w Krakowie i większość znajomości i doświadczeń mam już z tego miasta. Natomiast bardzo ciepło wspominam swoją szkołę podstawową mimo, iż mam dość skromny kontakt z osobami z klasy. Pamiętam i mile wspominam moją nauczycielkę plastyki, która zawsze wspierała mnie w moich pracach plastycznych. Myślę, że gdyby już na początku ktoś mnie zniechęcił w tej dziedzinie, nie byłabym w tym miejscu co teraz.

– Plany, marzenia, zamierzenia na przyszłość…

– Pomysłów mam całą masę. Chciałabym zrealizować chociaż połowę. Zazdroszczę ludziom, ukierunkowanym od samego początku, wiedzącym, czego chcą. Ja chcę próbować w swoim życiu różnych rzeczy i nie zamykać się w jednym temacie, to pewne. Także gdzie mnie poniesie za jakiś czas, nie wiem sama. Doświadczeń miałam już wiele, chociażby przygoda z projektowaniem ubrań. Bo i taki incydent miał miejsce w moim życiu. Marzenia nie kosztują, więc marzę. Wybiegając mocno w przyszłość – chciałabym na emeryturze siąść na plaży w przepięknej miejscowości Nerja w Andaluzji rozłożyć sztalugę i malować… obok mnie kochający facet, planujący kolejną podróż i pies. Psa nie może zabraknąć. Ten obrazek mam już od dwóch lat niezmiennie. Mówię o nim, bo nasza rozmowa ukaże się jako słowo pisane. A podobno słowo pisane ma moc. Także życzę sobie, aby się spełniło. Natomiast moje bliższe marzenia i cele to rozwijanie się w fotografii i ćwiczenie warsztatu malarskiego. Mam obiecane piękne plenery w Dubaju, także muszę tam wrócić, aby zrealizować satysfakcjonującą mnie sesję zdjęciową. Dodatkowo mam w planach nauczyć się fotografii reportażowej. To zupełnie inna dziedzina. Tutaj liczy się moment, który trzeba uchwycić. Lubię wyznaczać sobie nowe wyzwania. Często poprzedzone są one strachem i obawą czy sobie poradzę, jednak do tej pory wychodziłam z nich z podniesiona głową i tego się będę trzymać!

 

 

 

 

Katarzyna Wrona, ma 30 lat. Ukończyła Szkołę Podstawową nr 5 w Starachowicach, Szkołę Tańca „MIM” w Starachowicach, IX Liceum Ogólnokształcące w Krakowie, Uniwersytet Rolniczy im. H. Kołłątaja W Krakowie oraz roczne Studium Wizażu i Stylizacji „ARTYSTYCZNA ALTERNATYWA” w Krakowie. Ma za sobą Kurs Makijażu Podwodnego „Agnieszka Broda SCHOOL OF MAKE-UP” – Hotel Spa Dosłońce, Kurs Photoshopa w Akademii Fotografii w Krakowie, Kurs Makijażu Wodoodpornego z wykorzystaniem Ultrafoundation – „Agnieszka Broda SCHOOL OF MAKE-UP” w Katowicach.

Od 2009 roku pracuje jako sekretarz w Szkole Podstawowej i Gimnazjum Rajska Szkoła w Krakowie.

Rozmawiała Ewelina Jamka

 

Dodaj komentarz