starachowice
home
RSS

W gimnazjach nie ma kto pracować?

  • Napisany przez:
  • 1 Odpowiedź

Nauczyciele pouciekali z gimnazjów do podstawówek, a naszych dzieci nie ma kto uczyć. Gdzie w tym dobro ucznia, o którym nas tak zapewniano przy organizacji pracy na nowy rok szkolny? – pytają rodzice uczniów gimnazjów zaniepokojeni o edukację swoich pociech. Z Jerzym Miśkiewiczem, zastępcą prezydenta Starachowic rozmawiała Ewelina Jamka.…

– Czy Pana zdaniem, jako organu prowadzącego szkoły, praca w starachowickich gimnazjach została dobrze zorganizowana w związku z reformą edukacji?

– Na pewno byłaby lepiej zorganizowana, gdyby nie reforma o charakterze rewolucyjnym. Wprowadzając reformę mieliśmy dylemat , co podkreślałem na spotkaniach z kuratorem, że reforma w założeniu to model matematyczny, a życie pokazuje co innego. Inaczej wygląda to w szkołach, a inaczej w z perspektywy Ministerstwa Edukacji. Kiedy reforma stała się faktem, zaczęliśmy ją organizować w taki sposób, by odbyło się to jak najmniejszym kosztem dla nauczycieli, by powodowało jak najmniejsze straty dla samorządu. Ofiarami eksperymentu i rewolucyjnych rozwiązań są uczniowie obecnych klas drugich i trzecich gimnazjów. Zdecydowanie większy problem zacznie się w roku przyszłym, co będzie spowodowane odchodzeniem nauczycieli z gimnazjów. Ma to miejsce już w tym roku, ale nie na taką skalę, jak w przypadku likwidacji gimnazjów. Przyjęliśmy wariant wygaszania gimnazjów i wygraliśmy na tym, uniknęliśmy jeszcze większych kosztów.

– Wygraliśmy, ale co? I kto wygrał? Samorząd? Nauczyciele? Bo raczej nie uczniowie.

– Wygraliśmy jako samorząd a także jako nauczyciele. Przy odrobinie zaufania związków zawodowych, którzy reprezentują nauczycieli możemy tę reformę wprowadzać możliwie bezboleśnie. Wyjścia i odwrotu już nie ma. To wątła i krucha konstrukcja. Ale dzięki temu, że nauczyciele nam zaufali, nikt nie stracił pracy, znaleźliśmy dla wszystkich miejsca. Były odejścia na emeryturę, ale to nie reforma wypchnęła nauczycieli. Odchodząc na pewno na tym skorzystali. Obawiam się tylko czy łączenie etatów w dwóch czy trzech szkołach nie spowoduje kolejnych odejść.

– Potrzeby nauczycieli zostały zabezpieczone a co z uczniami, czy ich potrzeby edukacyjne są również zabezpieczone?

– Organizując pracę w gimnazjach mieliśmy na uwadze to, czy dziecko będzie należycie przygotowane do egzaminu, który decyduje o dalszej edukacji i wyborze określonej szkoły. Wynik tego egzaminu jest bardzo ważny. Dyrektorzy wiedzieli, że muszą tak organizować zmiany, by jak najmniej dotykały one uczniów obecnych klas trzecich. W skali całego miasta na 14 uczących nauczycieli w trzeciej klasie gimnazjum zmiany dotyczą 2-6 nauczycieli. Był nacisk na to, by zachować jak najwięcej dotychczasowych nauczycieli w tych klasach i to się udało. Większe zmiany są w obecnych klasach drugich. Nie ukrywam, że w związku z tym narasta obawa  tych nauczycieli, którzy pozostali, czy po wygaszeniu gimnazjów znajdą pracę w innej szkole. I trudno im się dziwić.

– Jest zarzut ze strony rodziców, że nauczyciele „pouciekali” z gimnazjów i ich dzieci nie ma kto uczyć. Przykładem jest Gimnazjum nr 2, gdzie nie ma nauczyciela podstawowego przedmiotu, jakim jest matematyka.

– Ten problem został już rozwiązany, nauczyciel został zatrudniony i nie jest to praca na zastępstwo.

– A co łączeniem klas, ponoć taka sytuacja ma miejsce w Gimnazjum nr 4 też spowodowana „deficytem” nauczycieli?

– Nic mi nie wiadomo na temat takiej sytuacji. Nie wydaje mi się, by miało to miejsce.

– Reforma stała się jednak faktem i to Państwa w tym głowa, by zorganizować pracę tak, by edukacja odbywała się z pożytkiem dla uczniów.

– Do tego dążymy. Nie jest organizacja doskonała, ale to, co do tej pory działało dobrze, za sprawą reformy zostało zrujnowane. Musimy się z tym zmierzyć. Banał o trudnej młodzieży, kiedy każda młodzież jest trudna i rządzi się swoimi prawami, do mnie nie przemawia. Bez wątpienia „stuka” niż demograficzny i to miało być wyjście z sytuacji. Moim zdaniem nieudolne. O ile sam przed 18 laty krytykowałem wprowadzanie gimnazjów, to uważam, że ta reforma była niepotrzebna. Jak utrzymać szkołę, gdzie uczy się 20 uczniów? Jest reforma a budżet na edukację taki sam. Dzięki temu, że w Starachowicach dobrze zorganizowano poprzednią reformę, to nasz samorząd wyjdzie z tego obronną ręką, ale pozostają jeszcze budynki. Oprócz kosztów materialnych, są koszty, o których się nie mówi, a jakie poniosą uczniowie. Tu muszę się przyłączyć do obaw rodziców.

– To zasadnicze pytanie, czy dzieci wyjdą należycie przygotowane z gimnazjum do dalszej edukacji i startu w dorosłość?

– Muszą, nie widzę innej możliwości. Ostatni egzamin pokazał bardzo dobre wyniki z egzaminu gimnazjalnego, mimo zamieszania, jakie już było w szkołach za sprawą reformy. Nauczyciele będą wyrażać swoje niezadowolenie, ale jestem pewny, że nie zostawią uczniów.

1 komentarz

  1. Matka Polka Odpowiedz

    Wszystko byłoby dobrze gdyby nie fakt, że eksperymenty odbywają się na moich/naszych dzieciach. Co rok nowe, i z perspektywy widzę, że gorsze „pomysły” są wcielane w życie. Moja 6-letnia córka zamiast do zerówki poszła do pierwszej klasy, to że jest bardzo dobrą uczennicą nie idzie niestety w parze z dojrzałością emocjonalną… Teraz eksperyment na moim synu, gimnazjaliście w drugiej klasie. Jest bardzo dobrym uczniem ale połowa nauczycieli została „wymieniona”. Na zebraniu poinformowano rodziców, że w trzeciej klasie też będą zmiany… Moje pytanie: jak dziecko ma się czegoś nauczyć skoro co rok zmienia mu się nauczyciela od każdego przedmiotu??? Nasze dzieci nie są „myszkami”, na których ktoś będzie eksperymentował. Mówię stanowcze NIE!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Starachowice

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5