starachowice
home
RSS

Dyscyplinarka sędziego ze Starachowic

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Historia prywatnych relacji jakie łączą kobietę z mężczyzną piastującym ważne stanowisko nie zawsze musi mieć happy end. Przykładem jest trudna sytuacja, w jakiej znalazł się sędzia Sądu Rejonowego w Starachowicach. Obwiniony o uchybienie godności urzędu sędzia, broni nie zamierza składać. Co przeskrobał i dlaczego dziś wokół niego jest tak dużo szumu?…

Jak wynika z akt sprawy, starachowicki sędzia, mimo iż do tej pory orzeka o winie i karze innych, którzy trafiali na ławę, sam wplątał się w nie lada kłopoty. Od maja do sierpnia 2014 r. miał kierować tzw. groźby karalne pozbawienia życia pod adresem lekarki, z którą był przez pewien czas związany.

– W jednym przepadku obrażał ją, zarzucając rozwiązłość, innym razem publicznie demonstrował gorące uczucia – poinformował TYGODNIK Jan Klocek, rzecznik prasowy ds. karnych, penitencjarnych, nieletnich Sądu Okręgowego w Kielcach.

Na domiar złego mężczyzna miał dopuścić się uszkodzenia prywatnego mienia, należącego do kobiety.

Scenariusz okazał się łatwy do przewidzenia, a sprawa przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości znalazła się w prokuraturze. Pojawił się kolejny, nowy wątek. – Gdy kobieta złożyła zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez sędziego, ten miał nakłaniać świadka do złożenia korzystnych zeznań, w zamian za pomoc w sprawach prawnych – dodaje Klocek. Szybko okazało się jednak, że śledczy umorzyli postępowanie dotyczącego zachowania sędziego. Powód?

– Kobieta stwierdziła, iż nie obawiała się wypowiadanych pod jej adresem gróźb karalnych. W tym przypadku, prokuratura uznała, że nie wyczerpano znamion przestępstwa. Co do zniszczenia mienia, prokuratura uznała iż był to niski stopień społecznej szkodliwości czynu, a kwota zniszczeń niewielka. Sprawę zamknięto na etapie postępowania przygotowawczego, a zatem przedsądowego – wyjaśnia Klocek. Mężczyźnie nie przedstawiono zarzutów, nie był również oskarżony.

Sąd dyscyplinarny: przenieść do okręgu radomskiego

W tzw. międzyczasie wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Sąd dyscyplinarny I instancji uznał sędziego winnego popełnionych czynów. Orzekł karę przeniesienia w inne miejsce służbowe w okręgu radomskim. Nie był to jednak finał jego historii. Apelację wniósł minister sprawiedliwości, który zarzucił wyrokowi wymierzenie kary niewspółmiernie niskiej w stosunku do szkodliwości czynów.

– Kara miała być niezbyt dolegliwa, gdyż odległość miejsca pracy od miejsca zamieszkania sędziego wynosi zaledwie 42 km. Według ministra, sędzia nie powinien przebywać nadal w swoim dotychczasowym środowisku – podkreśla rzecznik kieleckiego Sądu Okręgowego. Jesienią ubiegłego roku, wyrok sądu dyscyplinarnego I instancji uchylono. Dokonał tego Sąd Najwyższy, który z kolei nie zgodził się… z ministrem. Postanowił przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Wg ministra, w tym przypadku powinno dojść do tzw. złożenia z urzędu przez sędziego ze Starachowic. Inne zdanie miał na ten temat Sąd Najwyższy, według którego wnioskowana przez ministra kara złożenia z urzędu jest… zbyt dotkliwa. SN nie podzielił argumentu, że sędzia nie ma wystarczających kwalifikacji moralnych, aby sprawować urząd. Sprawa rozpatrywana była po raz drugi. Orzeczenie zmieniono. Jednocześnie zadecydowano o przeniesieniu sędziego do innej placówki, poza teren województwa świętokrzyskiego. Mężczyzna miał trafić do gliwickiego sądu. Pod koniec lipca br. Sąd Najwyższy ponownie uchylił wyrok i skierował do sądu II instancji.

Instancyjny ping pong trwa w najlepsze

Co ciekawe na oficjalnej stronie internetowej Sądu Rejonowego w Starachowicach, w którym do tej pory pracował mężczyzna, na liście 13 sędziów i referendarzy nadal widnieje jego nazwisko. Dlaczego? – Sędzia nadal pracuje w Starachowicach. Zostanie przeniesiony do okręgu gliwickiego, w momencie kiedy Sąd Najwyższy sporządzi pisemne uzasadnienie orzeczenia z lipca br. Wówczas minister sprawiedliwości stosownym zarządzeniem przeniesie go. Nadal natomiast nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia w kwestii nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań – tłumaczy Jan Klocek.

***************************************

Rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa dla TYGODNIK-a:

Sędziowie nie są nadludźmi

TYGODNIK: Przykład sędziego ze Starachowic, którego sprawa krąży między instancjami już trzeci rok, to wynik bezradności wymiaru sprawiedliwości?

WALDEMAR ŻUREK, RZECZNIK PRASOWY KRAJOWEJ RADY SĄDOWNICTWA:

– Sąd II instancji, który ponownie będzie rozpatrywał sprawę jest związany wskazówkami Sądu Najwyższego. Czas pokaże jakie będzie kolejne orzeczenie. Staram się nie komentować orzeczeń, którą są nieprawomocne, ponieważ sprawy te są niezwykle skomplikowane. Jak w każdym przypadku, także i w tym są dwie strony, okoliczności obciążające i łagodzące. Sędzia musi być traktowany jak każdy obywatel. Nie może być odrobiny łagodności czy surowszego traktowania.

Sędziowie to grupa zawodowa, od której wymaga się podwyższonych standardów moralnych .

– Musimy mieć świadomość, że pewne sprawy nie mogą uchodzić płazem. Poczekajmy na pisemne uzasadnienie. Przy okazji casusu sędziego ze Starachowic warto zwrócić uwagę, że sędziowie mają jawne postępowania dyscyplinarne. Trudno w Polsce wskazać inne zawody zaufania publicznego, które poddane są takim restrykcjom. Kilka lat temu doszliśmy do wniosku, iż jawne pokazywanie postępowań dyscyplinarnych, to dobra droga.

Sąd I instancji nie wyjaśnił dostatecznie, czy mężczyzna nakłaniał świadka do złożenia fałszywych zeznań. Jakie to może mieć znaczenie przy następnym orzeczeniu?

– Będzie to bardzo istotne. Co roku z naszego środowiska usuwamy kilka czarnych owiec, które zdarzają się w każdym zawodzie. Także wśród księży i kleryków. Mamy do czynienia z przypadkami, które jeżą włos na głowie. Staramy się pokazywać złe rzeczy. Mało kto wie o tym, że każdy obywatel czy dziennikarz może przyjść na sprawę sędziego. Co roku SN publikuje zbiory orzeczeń dyscyplinarnych, za co sędziowie są karani. Chcemy pokazać, że nie mamy nic do ukrycia. Działa to jednak w obie strony. Ktoś może pomyśleć, że wśród sędziów jest duża liczba złych zachowań. Skandaliczne potępiamy.

Z pana słów wynika, że takie przypadki są nieuniknione?

– Potępiamy złe nawyki. Sędziowie nie są nadludźmi. Także przedstawicielom tego środowiska puszczają nerwy, pojawiają się złe emocje. To trudny zawód, w którym nie ma systemowego rozwiązania. Tak jak w policji, gdzie funkcjonariusz, który decyduje się na użycie broni obligatoryjnie musi udać się do psychologa. Sędziowie przeżywają wielki stres, którego niekiedy nie da się łatwo i szybko rozładować. Co prawda na wstępnym etapie są badania psychologiczne dla sędziów, jednak później nie ma systemowego rozwiązania, które likwidowałoby problemy.

Rozmawiał Rafał Roman

Dodaj komentarz

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Starachowice

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5