starachowice
home
RSS

Dożywocie za zabójstwo?

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Jeszcze w tym roku można spodziewać się wyroku w sprawie o zabójstwo 30-letniej Anny T. Siedzącemu na ławie oskarżonych mężowi ofiary grozi za ten czyn dożywocie. Mężczyzna, który upozorował samobójstwo żony, przyznał się do jej uduszenia.…

W ub. poniedziałek, 17 lipca przed Sądem Okręgowym w Kielcach ruszył proces przeciwko Kamilowi T. Prokurator zarzucił mu zabójstwo żony poprzez jej uduszenie, a następnie zaciągnięcie jej do łazienki, gdzie powiesił kobietę na kaloryferze.

To miało upozorować samobójstwo 30-letniej Anny T. Do zdarzenia doszło w maju 2014 roku. Organy ścigania początkowy podjęły kroki postępowania w kierunku samobójstwa. Po roku umorzono postępowanie. Jednak zostało ono wszczęte na nowo, na skutek informacji od rodziców i sióstr nieżyjącej kobiety, jak również zeznań przyjaciółki.

– Rok po śmierci Anny T. nastąpił zwrot w śledztwie – informuje Jan Klocek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kielcach. – Przyczyniły się do tego zeznania rodziny, jak również fakt, że mężczyzna był wcześniej skazany za znęcanie się nad rodziną. Kamilowi T. postawiono zarzut zabójstwa. Sprawca na etapie postępowania przygotowawczego przyznał się do winy, ale nie potrafił podać motywów swoich czynów. Podczas pierwszej rozprawy podtrzymał swoje dotychczasowe zeznania. Swój czyn uzasadniał rozpadem małżeństwa, faktem, że żona miała go rzekomo zdradzać, że jakoby nie dbała o rodzinę. Stwierdził jednocześnie, że przez swój czyn zmarnował życie jej, sobie oraz ich 9-letniemu synowi.

– Kochałem ją i naszego syna. Ona nie była jednak dobrą żoną. W domu nie było posprzątane, nie było ugotowane. Znikała na całe noce, nieraz nie było jej nawet przez trzy noce w domu. Wiem, że mnie zdradzała, wiem, że miała romans z niejednym mężczyzną – mówił w sądzie 37-letni Kamil T.

Podczas pierwszej rozprawy w charakterze świadka zeznawała przyjaciółka Anny T., której zeznania miały wpływ na zwrot w śledztwie. Jej zeznania podważały zeznania oskarżonego. Dowodziły, że Anna T. doznawała przemocy domowej – mówił sędzia Klocek.

– Ona często pokazywała mi sińce na ciele, mówiła, że mąż jej to zrobił. Chodziła z podbitym okiem – zeznawała na poniedziałkowej rozprawie. – Jej mąż dzwonił niemal bez przerwy, słyszałam, jak ją wyzywał: od szmat i dziwek. Ale z nikim się nie spotykała, nie miała romansu. W dniu jej śmierci zadzwoniła do mnie, rozmawiałyśmy pół godziny. Mówiła, że jej mąż wziął syna do jego rodziców na noc, szykowała się do pracy, miała smażyć naleśniki. Nic nie wskazywało na to, że ma zamiar się zabić. Chociażby nie wiem, jak jej źle było w życiu nigdy nie mówiła o tym, aby popełnić samobójstwo. Miała po co żyć, swego syna kochała najbardziej na świecie – zeznawała przed sądem.

Kolejna rozprawa została zaplanowana na 3 października, kiedy to przesłuchiwani będą kolejni świadkowie i wzięte zostaną pod uwagę opinie biegłych. Rodzice i siostry zamordowanej Anny T. występują w roli oskarżycieli posiłkowych.

– Sąd wyznaczył już trzy kolejne terminy rozpraw. Jest duża szansa, że wyrok zostanie ogłoszony jeszcze w tym roku. Za zabójstwo żony Kamilowi T. grozi dożywocie – podsumował sędzia J. Klocek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Starachowice

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5