starachowice
home
RSS

Swoje zrobiłem, najważniejsze, że forma rośnie

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Rozegrane w Mińsku na Białorusi, mistrzostwa świata seniorów w klasycznym trójboju siłowym dla Jacka Spychały były kolejnym doświadczeniem w przygodzie ze sportem. Reprezentant starachowickiego Wikinga w kategorii 83 kg uplasował się na czwartym miejscu. Do tego, by stanąć na najniższym stopniu podium zabrakło 30 kg. Jak ocenia swój występ? M.in. o tym i nie tylko w rozmowie z TYGODNIK-iem.…

TYGODNIK: Czwarte miejsce przez wielu sportowców postrzegane jest jako niedosyt. Z jednej strony podium jest na wyciągnięcie ręki, z drugiej do domu wraca się bez medalu. W pana przypadku było podobnie?

J. SPYCHAŁA, REPREZENTANT WIKINGA STARACHOWICE: – Nie byłem zaskoczony poziomem mistrzostw, bo spodziewałem się, że w walce o medal, nawet brązowy, będzie niezwykle trudno. Mistrzostwa to przede wszystkim europejska i nie tylko czołówka. Konkurencja była spora, a najlepszym przykładem na potwierdzenie moich słów niech będzie wynik aktualnego mistrza Starego Kontynentu, który znalazł się za moimi plecami. Podczas mistrzostw Europy był przede mną, teraz za mną. Rywalizację wygrał reprezentant Kazachstanu, drugi był Nowozelandczyk, a trzeci Rosjanin. Wynik łączny (755 kg – przyp.red.) pozwolił mi ukończyć zmagania na czwartym miejscu.

Przed startem w głowie zapewne tliła się nadzieja na osiągnięcie lepszego rezultatu?

– Raczej nie dopuszczałem do siebie myśli, że z Białorusi wrócę do kraju bez medalu. Liczyłem, że uda się zakończyć walkę na najniższym stopniu podium. Nadzieje na medal dawały wyniki zawodów eliminacyjnych. Nieoczekiwanie do wyścigu, w ostatniej chwili włączył się zawodnik z Kazachstanu. Dla wielu okazało się to niespodzianką. Na listach zgłoszeniowych do światowego czempionatu miał wynik 750 kg, osiągnięty w trzech bojach. Jego nazwisko pojawiało się już wcześniej. Fakt jest taki, iż nie startował jeszcze w klasycznym trójboju. Z naszych informacji wynikało, że brał udział w mistrzostwach świata i Europy w sprzęcie. Za sobą miał za to jedną wpadkę dopingową, a co za tym idzie dyskwalifikację na ponad rok. Mówiąc kolokwialnie, w „papierach” jest teraz czysty.

Nie wiadomo jak tym razem jego historia się potoczy. W tej dyscyplinie sportu, podobnie zresztą jak w podnoszeniu ciężarów były i takie sytuacje, że wynik złotego medalisty po kilku miesiącach zweryfikowano.

– Trudno w tym przypadku twierdzić, że i tym razem tak będzie. Reprezentant Kazachstanu, podobnie jak drugi na podium Nowozelandczyk, po zakończeniu rywalizacji na pomoście zostali skierowani na badanie antydopingowe. W moim przypadku do tego by uplasować się na najniższym stopniu podium zabrakło 30 kg. Z czego jestem zadowolony najbardziej? Udało się poprawić o 5 kg w przysiadzie ze sztangą rekord Polski. 265 kg to obecnie wynik przy którym znajdzie się nazwisko Spychała. W martwym ciągu 312,5 kg to osiągnięcie, z którego również śmiało można być zadowolonym. Czwarta lokata to jedna z najgorszych dla sportowca, bo wróciłem z niczym. Za to z inną satysfakcją.

Zawody w Mińsku, to drugie mistrzostwa świata, w których Jacek Spychała kończy na 4. pozycji. Fatum czy po prostu brak szczęścia?

– Jestem ambitnym człowiekiem, więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zacisnąć zęby i skupić się na pracy, treningach, etc. Czasu nie ma zbyt wiele, ale trzeba koncentrować się na tym co najważniejsze. Lekki niedosyt na pewno pozostaje. Swoje zrobiłem. Ze szkoleniowego punktu widzenia istotne jest to, że wynik końcowy poprawiłem. Forma rośnie, a 5 kg to dużo. Żalu nie mogę mieć do nikogo. Każdy ma swoje życie, zajęcia.

Pana nazwisko nie znalazło się na listach startowych rozpoczynających się za kilka dni we Wrocławiu World Games. Nie żal, że Jacka Spychały zabranie podczas igrzysk sportów nieolimpijskich?

– W tzw. klasyfikacji Wilksa byłem daleko, dlatego w stolicy Dolnego Śląska kibice mnie nie zobaczą. Chyba, że w roli widza. Podjąłem rękawicę, ale nie było mi dane. Bym wziął udział w World Games kilku czołowych siłaczy musiałoby zrezygnować z występu, a to mało prawdopodobne. Zabrakło punktów. W październiku czeka mnie pierwszy po wakacjach start. Krajowy czempionat to eliminacje do mistrzostw świata, które odbędą się w 2018 r. w kanadyjskim Calgary. Mistrzostwa Europy rozegrane zostaną jesienią. Ma to związek ze zmianami w kalendarzu imprez światowej federacji trójboju siłowego i kulturystyki.

Mówi dla TYGODNIK-a
ARKADIUSZ STASZEWSKI, SZKOLENIOWIEC WIKINGA: – Jacek Spychała to jeden z naszych najbardziej doświadczonych zawodników. Podczas mistrzostw świata zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Formę przygotowuje na czempionat Starego Kontynentu. Istotne jest to, że z zawodów na zawody poprawia swoje osiągnięcia. W kolejnych trzymać będziemy za niego mocno kciuki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Sport

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5