starachowice
home
RSS

Za ludzki odruch zostałam zbesztana!

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

– Na drugi raz gdy będę widziała leżącego człowieka na śmietniku, trawniku czy ławce zastanowię się dwa razy czy zadzwonić po pomoc – mówi pani Grażyna, która jak twierdzi w niekulturalny sposób została potraktowana przez pracowników pogotowia.…

– W niedzielę z samego rana wybierałam się do dzieci. Gdy wyszłam z domu skierowałam się najpierw do osiedlowego śmietnika, by wyrzucić śmieci. Wchodząc tam zauważyłam leżącego mężczyznę. Zaniepokojona próbowałam nawiązać z nim kontakt, krzyczałam, ale nie reagował. Nie mogłam przejść obojętnie i zostawić go, więc zadzwoniłam z komórki na 112. Tam połączono mnie z pogotowiem ratunkowym. Wezwanie zostało przyjęte, miała przyjechać karetka pogotowia, poproszono bym zaczekała na miejscu. Za kilka chwil przyjechali ratownicy. Gdy podeszli do mężczyzny ten ocknął się i jak się okazało był pod wpływem alkoholu. Ratownicy nie tylko wobec tego człowieka zachowywali się nieodpowiednio, ale także wobec mnie. Zaczęli wykrzykiwać żebym zastanowiła się do kogo dzwonię, gdy sytuacja dotyczy pijanej osoby. Zostałam zbesztana za to, że wezwałam pomoc! Jak mamy zatem zachowywać się w stosunku do nieprzytomnych, leżących na trawnikach czy chodnikach ludzi, jak jest takie podejście! Skąd ja miałam wiedzieć, że ten człowiek akurat nie potrzebuje pomocy.  Na drugi raz chyba nie zadzwonię, skoro spotkała mnie taka sytuacja – opowiada pani Grażyna.

O wyjaśnienie poprosiliśmy Jarosława Chrobota, kierownika Pogotowia Ratunkowego w Starachowicach. – Rzeczywiście było takie wezwanie. Dotyczyło ono człowieka nadużywającego alkoholu, dobrze znanego naszym pracownikom. Mężczyzna nie chciał żeby mu udzielano pomocy, ani nigdzie zabierano. W takich przypadkach trzeba podejść do człowieka, poruszać go, zobaczyć w jakim jest stanie i absolutnie powiadamiać nasze służby. Ratownicy medyczni i pogotowie właśnie od tego są. Nigdy nie wiadomo czy osoba pijana nie potrzebuje pomocy. Mieliśmy ostatnio przypadek wyjazdu do pijanego, ale na miejscu okazało się, że ma głowę rozbitą butelką i trzeba było mu pomóc. Ratownicy mają obowiązek jechać na każde wezwanie. Powtarzam to moim ludziom na każdym szkoleniu. Ratownicy, którzy tego dnia byli na miejscu są kulturalnymi ludźmi. Nie sądzę by doszło tam do jakiejś ostrej wymiany zdań. Choć każdy może mieć inne odczucia. Nie spodziewam się po nich takich zachowań. Nie mniej jednak w takich sytuacjach trzeba dzwonić, nie przechodzić obojętnie. Niestety trzeba przyznać, że wyjazdów do pijanych osób mamy bardzo dużo i jest to duży problem – mówi kierownik pogotowia.

Mówi Waldemar Jakubowski, komendant Straży Miejskiej w Starachowicach
– Dla nas, funkcjonariuszy Straży Miejskiej bardzo ważne jest, by zgłaszający interwencję, jak najdokładniej określali miejsce zdarzenia oraz zauważony stan osoby, do której ta pomoc jest wzywana. Często zdarza się, że osoba leżąca na trawniku, chodniku lub klatce schodowej, nie jest pijana, lecz jej stan, jest spowodowany efektem zasłabnięcia lub problemów zdrowotnych. Strażnicy podejmujący interwencję w stosunku do leżącej osoby, nawet od której wyraźnie czuć alkohol, zawsze są zobowiązani do sprawdzenia czy leżąca osoba, mimo upojenia alkoholowego nie jest ranna. Dlatego, tak ważny jest każdy sygnał dotyczący sytuacji, gdy osoby które przesadziły z alkoholem, są w sytuacji bezpośredniego narażenia na działanie warunków atmosferycznych. Pozostawione bez pomocy, mogą zostać narażone na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia. Dla nikogo, nie jest przyjemny widok osób, leżących na ławkach, klatkach schodowych czy skwerach, pamiętajmy jednak, że to być może my, kiedyś będziemy potrzebowali pomocy, a czyjaś obojętność może doprowadzić do tragedii.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Starachowice

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5