starachowice
home
RSS

W trójboju nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

52 – tyle dni pozostało do rozpoczęcia niezwykle prestiżowych i transmitowanych na całym świecie zawodów World Games, określanych mianem olimpiadą sportów nieolimpijskich. Jednym z faworytów swojej kategorii do zdobycia złotego medalu dla Polski będzie starachowiczanin Jarosław Olech (43 l.). Na jakim etapie przygotowań do zawodów we Wrocławiu jest trójboista Wikinga? O tym i nie tylko w rozmowie z TYGODNIK-iem.…

TYGODNIK: Pół żartem, pół serio można stwierdzić, iż ostateczne odliczanie do World Games już się rozpoczęło. Wielu pana kibiców zastanawia się, w jakiej dyspozycji za kilka tygodni będzie Jarosław Olech. Najważniejsze pytanie brzmi: jak ze zdrowiem?

J. OLECH, TRÓJBOISTA WIKINGA STARACHOWICE: – Przygotowania idą pełną parą. Powoli wchodzę na wyższe ciężary. Pozostało ok. 10 takich treningów. Zdrowie jest, siła również, więc nie pozostaje nic innego jak tylko utrzymać dobrą dyspozycję do 25 lipca, kiedy to planowany jest start. Zdrowie dopisuje, siła się robi. Powinno być wszystko O.K.

Forma przygotowań rożni się od tego, w jaki sposób przygotowywał się pan do mistrzostw świata?

– Nie. W planie przygotowań nie ma wielkich różnic. Podobną drogę i metodę na bycie w świetnej dyspozycji wybrałem przy okazji najważniejszych zawodów choćby w ub. roku. Mowa oczywiście o mistrzostwach świata. Tym razem jest podobnie. Wierzę, że misja pod nazwą złoty medal jak najbardziej powiedzie się. Jestem optymistą i liczę na wielkie emocje, związane z występem przed polską publicznością. Mam nadzieję, że uda się wyśrubować kolejny znakomity wynik, albo poprawić ten z MŚ. Być może wspomniany czynnik widowni i kibiców sprawi, iż pokuszę się o rekord.

Presja wyniku i oczekiwań, związanych z pana startem, a co za tym idzie rolą faworyta podczas World Games będzie większa niż w przypadku mistrzostw globu?

– Nie stawiałbym tej sprawy w taki właśnie sposób. Presja i oczekiwania są spore. Super, że telewizja Polsat Sport przeprowadzi transmisje z imprezy. Wielu tych, którzy nie będą mogli dotrzeć na zawody, rywalizację będzie mogła śledzić przed telewizorem. Tak doświadczony zawodnik jak ja, nie może mówić o tym, że czuje presję. Owszem są to ważne zawody, ale o większej presji możemy mówić, odnosząc się do mistrzostw świata. Tam przeciwnicy są bardziej wymagający. Znam doskonale ich dotychczasowe wyniki i wiem na co będzie ich stać. Nie zmienia to faktu, iż uwaga skupiona będzie tylko i wyłącznie na World Games. Siłami trzeba umiejętnie forsować, tak by pary starczyło na lipiec i kolejne miesiące. Czasu na odpoczynek po zawodach w stolicy Dolnego Śląska nie będzie zbyt wiele. Damy radę.

Ze Starachowic do Wrocławia wybiera się duża liczba kibiców.

– Też o tym słyszałem, ale ilu ich dokładnie wybierze się, okaże się pewne za kilka tygodni. Fajnie, że zainteresowanie moja osobą jest. W sieci można znaleźć filmiki z przygotowań, a także inne materiały. Postrzegany jestem jako jeden z tych, który może sięgnąć po złoto. To miłe, kiedy słyszy się takie rzeczy lub czyta. Podchodzę do tego spokojnie, bez napinki.

Z rozgrywanych raz na 4 lata World Games dwukrotnie wracał pan już jako złoty medalista, w 2009 i 2013 r. Gdyby i tym razem wszystko potoczyło się zgodnie ze scenariuszem, który z medali będzie pan cenił wyżej: ten z MŚ czy WG?

– Jeden i drugi są dla mnie tak samo ważne. Śmiało można je traktować na równi. Medal olimpiady sportów nieolimpijskich ma szczególne znaczenie. Na podium można stanąć raz na 4 lata. O jego zdobycie nie jest łatwo, zwłaszcza kiedy rywalizuje się w łączonych kategoriach, a tak będzie w moim przypadku.

Kto według pana, może być zawodnikiem, który deptać będzie po piętach Jarosławowi Olechowi?

– World Games rządzą się swoimi prawami. W łączonej kat. 74 i 83 kg najgroźniejszymi konkurentami będzą zapewne dwaj reprezentanci Ukrainy. Obaj sięgnęli po dwa najcenniejsze medale w ubiegłorocznych mistrzostwach świata. W Stanach Zjednoczonych uplasowali się na podium w kat. 83 kg.

Zakładając, że siłacz Wikinga zakończy w tym roku zmagania na pierwszym miejscu, będzie to pana ostatni krążek wywalczony podczas World Games?

– W trójboju siłowym nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Cztery lata to odległa perspektywa. Z drugiej strony jeśli spojrzy się na to inaczej, można powiedzieć, że czas płynie szybko. Nie tak dawno rywalizowałem w Columbus w USA, a dziś rozmawiamy już o Wrocławiu. Mam wiele do zrobienia. Sam zastanawiam się jak to będzie. Jeśli zdrowie i forma pozwolą na to, by walczyć za 4 lata, być może spróbuję swoich sił ponownie. Zainteresowanie zawodami nie spada i to jest szalenie ważne. Życzyłbym sobie przede wszystkim zdrowia, bo jeśli ono będzie o wynik jestem spokojny.

Jarosław Olech w liczbach
43 – lata skończył w tym roku reprezentant starachowickiego Wikinga
14 – od tylu lat zdobywa regularnie tytuły mistrza świata i Europy w trójboju siłowym
2 – krotnie stawał na najwyższym stopniu podium podczas zawodów World Games (2009 i 2013 r.)
24 – lata temu rozpoczynał przygodę z ciężarami

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Sport

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5