starachowice
home
RSS

Nie pozwólmy zniknąć małej iskierce

  • Napisany przez:
  • 2 komentarze

Przyszła na świat o cztery miesiące za wcześnie. Ważyła zaledwie 700 gram. Lekarze nie dawali jej dużych szans na przeżycie. A jednak żyje i cieszy swoich rodziców, którzy drżą o każdy jej oddech. Lenka Serwicka z Kuczowa potrzebuje naszej pomocy. By mała iskierka, która zapłonęła w listopadzie ub. roku – nie zgasła.…

Małe łóżeczko a w nim malutka dziewczynka, podłączona do aparatury, która monitoruje jej każdy oddech. Choć na świecie jest już od ponad pół roku w rodzinnym domu pojawiła się dopiero przed trzema tygodniami. Długie miesiące przeleżała w szpitalach, walcząc o życie, o które tak zabiegali jej rodzice.

Termin porodu przypadał na luty br. Na początku listopada ub. roku pani Agnieszka, mama Lenki niespodziewanie źle się poczuła. Pojawiło się krwawienie. Zaniepokojeni małżonkowie wezwali karetkę pogotowia. Do porodu było jeszcze cztery miesiące.

– To był 25 tydzień ciąży. Ciąża rozwijała się prawidłowo, choć od początku była zagrożona. Byłam pod stałą opieką lekarza z Kielc. Tam urodziłam pierwszą córkę (Basia ma trzy lata). Byłam bardzo zadowolona z opieki, myślałam, że z Lenką też tak będzie. Ale potoczyło się inaczej – mówi pani Agnieszka.

– Od początku były problemy. Pogotowie przyjechało z pretensjami, że nie wezwałem karetki z Kielc a poza tym powinienem sam zabrać żonę do szpitala. Tylko, że ja nawet nie miałam jak jej zawieźć. Miałem zostawić w domu samo 3-letnie dziecko? – pyta rozgoryczony pan Wiesław, mąż pani Agnieszki.

Wspomnienia jak zły sen

Tygodniowy pobyt w szpitalu pani Agnieszka wspomina jak zły sen.

– Takie pozorne traktowanie, że opieka jest a jakby jej nie było. Dziwna atmosfera, trafiliśmy w  sam środek afery, bo to było dwa dni po tym, jak inna dziewczyna urodziła martwe dziecko. Dopiero po ośmiu godzinach zdecydowano o cesarskim cięciu. Kiedy Lenka przyszła na świat ważyła 700 gram. Trzy godziny później zabrano ją do Kielc. Zostałam sama w izolatce. Bardzo bałam się o małą a zamiast słów wsparcia usłyszałam, żebym się tak nie cieszyła, bo dziecko raczej nie przeżyje. Żadnego wsparcia psychologa. Nie mogłam tego znieść. Chciałam nawet wypisać się na żądanie, ale baliśmy się powikłań – dodaje pani Agnieszka.

Światełko w tunelu

Wiarę i nadzieję na to, że będzie lepiej młodzi rodzice otrzymali od personalu kieleckiego szpitala przy Grunwaldzkiej.

– Początki były bardzo trudne, ale opieka bardzo dobra. Nie oszukiwali, jaki jest stan i jakie są szanse, ale też dawali nadzieję, że zrobią wszystko, co w ich mocy – dodaje pan Wiesiek.

Po trzech tygodniach pobytu w Kielcach, Lenka trafiła do szpitala w Krakowie, gdzie przeszła zabieg zamknięcia przewodu tętniczego. Każda infekcja, zapalenie płuc, spędzało sen z powiek rodziców. Ale z dnia na dzień przybierała na wadze. W marcu br. trafiła do Warszawy, gdzie przeszła laseroterapię na oczy.

– 14 kwietnia została wypisana ze szpitala i w końcu mogliśmy ją zabrać do domu, ale wróciliśmy z całą aparaturą. Musieliśmy kupić monitor do oddechu i pulsoxymetr. Koncentrator tlenu, który wspomaga w sytuacji, gdy saturacja spada, udało nam się wypożyczyć w Kielcach. To służy do natleniania, jak jest taka konieczność – mówi pan Wiesław, głowa rodziny.

A nie jest im łatwo. Prowadzący własną działalność mężczyzna, jedyny żywiciel rodziny, był zmuszony zawiesić działalność na czas pobytu dziecka w szpitalu. Opieka nad starszą córką, kolejne wyjazdy do Kielc pochłaniały zarówno czas, jak i pieniądze. Sytuacja materialna rodziny zmieniła się diametralnie z dnia na dzień. I choć radość z powrotu dziecka do domu jest wielka, wciąż jest strach i obawa, co przyniesie jutro.

– Lenka waży już 5 kg. Jej stan jest stabilny, ale dwa razy dziennie jest inhalowana, przyjmuje leki na nadciśnienie i wzmocnienie kości. Jej oddech jest pod ciągłą kontrolą, gdyż ma dysplazję oskrzelowo-płucną. Przez najbliższe dwa lata, albo dłużej będziemy jeździć do Kielc na kontrole lekarskie. Jako skrajny wcześniak musi być stale monitorowana przez różnych specjalistów – dodaje tata Lenki.

Jak pomóc?
Finansowe wsparcie dla Lenki i jej rodziców można przekazać na wskazane konta
Fundacja „Dorośli Dzieciom”
nr konta 53 1910 1019 2402 7236 3121 0001
z dopiskiem „Darowizna dla Lena Serwicka”
lub
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”
nr konta 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
tytułem 30785 Serwicka Lena
darowizna na pomoc i ochronę zdrowia
1 proc. – 0000037904

2 komentarze

  1. Starachowiczanka Odpowiedz

    To się zgadza ,a ta druga fundacja też przekazuje mały procent darowizny?

  2. rodzynek Odpowiedz

    Prosze, zbierajcie pieniądze ale nie przez Fundacja ” Dorosli Dzieciom ” to sciema na maxa
    Pan RAFAL z CZestochowy własciciel fundacjik kreci wałki juz ponad 15 lat …..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Okolice

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5