starachowice
home
RSS

Ludzka tragedia wisiała na cienkim włosku

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Przykładów jak groźne może być wypalanie traw, nie trzeba szukać daleko. W miniony poniedziałek, przy ul. Nadrzecznej w Wąchocku ogień dotarł do zabudowań. Brakowało niewiele, a konsekwencje mogłyby okazać się poważne. Dlaczego pomimo apeli, mieszkańcy powiatu starachowickiego decydują się na podkładanie ognia? O tym i nie tylko w rozmowie TYGODNIK-a z Marcinem Nygą, oficerem prasowym Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej.…

TYGODNIK: Czy istnieje takie zjawisko jak bezpieczne wypalanie traw?

M. NYGA, OFICER PRASOWY KP PSP STARACHOWICE: – Generalnie takie sformułowanie nie powinno w ogóle istnieć. Wypalanie traw pod wieloma względami jest szkodliwe. Do dziś, zwłaszcza wśród mieszkańców wsi panuje przekonanie, że wypalanie przy gruncie, spowoduje iż gleba będzie intensywniej się rozwijać. Nie znajduje to jednak żadnego umocowania w przeprowadzonych badaniach naukowych. Wręcz odwrotnie. Wskazują one, iż wypalanie traw niesie za sobą poważne i często nieodwracalne skutki. Taki mit funkcjonuje niestety do tej pory. Rzeczywiście minione tygodnie bieżącego roku obfitują w takie zgłoszenia. Powiem wprost: często nasza praca z dziećmi i młodymi ludźmi przynosi lepsze efekty i dociera szybciej niż do dorosłych.

Kilka dni temu, na terenie gminy Wąchock doszło do poważnego pożaru. Zagrożenie było na tyle poważne, że ogień był blisko budynków. Apele strażaków apelami, ale jak pokazuje ta sytuacja, mieszkańcy powiatu starachowickiego i tak niewiele sobie z tego robią.

– Wielokrotnie mając kontakt z dziećmi, nasi rozmówcy podkreślają, że byli świadkami jak ich dziadkowie czy rodzice podpalali trawy. Co ciekawe dzieci zwracały na to uwagę, jednak ich słowa przechodziły bez echa. Ludzie starsi nadal żyją w przekonaniu, że zabieg na jaki się decydują polepszy glebę. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę sami wśród strażaków zastanawiamy się jak dotrzeć do ludzi. Jeśli kary nie pomagają i to, że przepisy polskiego prawa zaostrzają się. Wychodzimy systematycznie z apelami, ale to jak grochem o ścianę. Za podpaleniami stoją dorośli ludzie, którzy mają pełną świadomość tego, iż swoim postępowaniem mogą spowodować mnóstwo szkód. Do podpaleń dochodzi także na terenie miasta, a najczęściej ich autorami jest młodzież, która nie ma dla siebie zajęcia, lub nie wie co zrobić z wolnym czasem.

Strażakom nie pomagają także warunki atmosferyczne.

– Prognozy meteorologów mówią wyraźnie o tym, iż tegoroczna wiosna nie obfituje w deszcze. Co z automatu przekłada się na to, iż gleba jest sucha i łatwopalna. Dlatego pożarów na terenie naszego powiatu jest więcej. Nie biorą się znikąd. Najczęściej winę ponoszą ludzie. Faktem jest iż, zdarzają się pożary traw wywołane nieumyślnym zaprószeniem ognia. Wystarczy pozostawiony niedopałek papierosa luba porzucona zapałka. Działamy prewencyjnie i mamy nadzieję, że kolejne komunikaty przyniosą odpowiedni skutek. Wspomniany pożar, do którego doszło na terenie gminy Wąchock to kolejny, gdzie istniało realne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi.

Płomienie dość szybko rozprzestrzeniały się. Czym było to spowodowane?

– To drugi taki pożar na przestrzeni kilkunastu dni. W południowej części Starachowic, w okolicach ul. Pastwiska paliły się trawy. Pożar przeniósł się na drewniany budynek. Zapalił się jego dach, złożony z desek pokrytych papą. Na szczęście do tej pory, nie odnotowaliśmy spektakularnych przypadków. 2 kwietnia paliły się łąki za Centrum Handlowym Galardia. Pożarowi towarzyszył silny i porywisty wiatr, przez co prędkość przenoszącego się ognia była duża. Z relacji pracujących na miejscu zdarzenia strażaków wynikało, iż płomienie miały ok. 3 metrów wysokości. Pożar szedł w kierunku budynku. Duże ilości dymu, wygenerowane przez płomienie, mogły jednak sparaliżować pracę galerii. W krytycznej sytuacji budynek musiałby zostać zamknięty i wyłączony z użytkowania. Jednocześnie wiązałoby się to ze stratami w gospodarce.

Czy wiesz, że…
Tragiczny pod względem wypalania traw okazał się 2010 i 2012 rok. W skutek podpalenia, śmierć poniosły dwie osoby. Do tragedii doszło na osiedlu Michałów w Starachowicach. Do drugiej na terenie gminy Pawłów. – Przy silnym wietrze, prędkość z jaką może poruszać się pożar dochodzi nawet do 20 km/h. Większość ludzi nie jest w stanie, w takiej sytuacji uciec – twierdzi Marcin Nyga.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Paragraf

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5