starachowice
home
RSS

„Przenica” z Batalionów Chłopskich

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

Por. Józefa Gałkowska ps. „Przenica” z domu Drab przyszła na świat 6 maja 1924 roku w Seredzicach pow. Iłża. Pochodziła z patriotycznej rodziny – ojciec walczył ponad dwa lata w 1-szym Legionie Józefa Piłsudskiego. Jej życie to łańcuch wydarzeń, który łączy czas i doświadczenia. Niektóre z nich są przyjemne, inne bardzo smutne, których nie może zapomnieć.…

1 września 1939 roku wojna wtargnęła do kraju jak burza. Oddziały hitlerowskie napadły na Polskę. Tydzień później w Iłży ujrzała ona opancerzone wozy bojowe, które przejeżdżały ulicą, przy której wznoszą ruiny starego zamczyska. W miasteczku słychać było śpiew: „Dziś należą do nas Niemcy, a jutro cały świat”. Po czasie mieszkańcy Seredzic i okolic Iłży na własnej skórze odczuli krwawy terror okupacyjnych władz. Rozstrzeliwano ludzi, wywożono do więzień i obozów zagłady, grabiono dobra, konfiskowano zboże i bydło. Ludzie nie byli pewni dnia ani godziny. Wzrastała nienawiść do niemieckiego najeźdźcy i ta nienawiść zaczęła wpływać na dalsze jej życie.

Droga do konspiracji

Jako 16-letnia dziewczyna wstąpiła do Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”. Już jesienią 1939 roku zaczęła organizować placówkę oporu składającą się głównie z harcerzy i członków „Wici”. Będąc czynnie zaangażowana w „Wiciach”, na miarę swoich możliwości włączyła się jeszcze w działalność Stronnictwa Ludowego. Było ono bardzo bliskie jej sercu, raz że oparte tak samo jak „Wici” ideowo na etyce chrześcijańskiej, po drugie tak samo reprezentowało interesy wsi i troszczyło się o nią.

Wiosną 1940 roku rozpoczęła tajną działalność. Działała w tzw. trójkowym konspiracyjnym ruchu ludowym pod kryptonimem „Roch”. To ochotnicze wojsko chłopskie było początkowo Strażą Chłopską. Jesienią 1940 roku gdy podjęto decyzję przemianowania nazwy na „Bataliony Chłopskie”, złożyła uroczystą przysięgę na ręce Władysława Draba – komendanta tzw. trójki gminnej „Roch” i stała się żołnierzem bojowej organizacji konspiracyjnej przyjmując pseudonim „Przenica”. Nocami dostarczała ze składu potajemnie amunicję wysłannikom swoich partyzantów. Tajniacy zaczęli ją śledzić i poszukiwało ją gestapo. Znając metody ich przesłuchań postanowiła przez jakiś czas pozostać w ukryciu na „melinach”. Wyróżniała się patriotyczną aktywnością i wiarą w sens wysiłków, które mogą być wzorem dla innych. Żyła w poczuciu powinności wobec Ojczyzny. Znane jej były konflikty między oddziałami różnych ugrupowań konspiracyjnych, a nawet walki bratobójcze i mordy polityczne.

 

„Przenica” w akcjach

Pani Józefa pełniła służbę w łączności i kolportażu prasy podziemnej. Zbierała i dokumentowała czyny hitlerowskich oprawców. Rozkazy, instrukcje, zarządzenia, materiały szkoleniowe i różne informacje w sposób dobrze zamaskowany przekazywała do Szefostwa Delegatury. Służba w łączności i kolportażu była traktowana jako służba frontowa.

Kiedy zaszła potrzeba „melinowała” spalonych a także rannych żołnierzy, którzy potrzebowali medycznej pomocy.

Jako szef aprowizacji IV rejonu, wozem konnym dowoziła żywność do obozu partyzantów ugrupowania „Ośki”. W lipcu 1944 roku przewożąc zaopatrzenie w rejonie Tychowa została ciężko ranna po ostrzale niemieckiego patrolu. Utrzymywała bezpośredni kontakt z komendantem Batalionów Chłopskich Obwodu Iłżeckiego mjr. Janem Gruszką ps. „Bartosz”. Miała też okazję poznać wielu wspaniałych dowódców oddziałów partyzanckich m. innymi: płk. Jana Sońtę ps. „Ośka”, Eugeniusza Fąfarę ps. „Nawrot”, a także gen. Franciszka Kamińskiego ps. „Trawiński” – komendanta głównego Batalionów Chłopskich.

 

Nowy rozdział

W maju 1945 roku wojna dobiegła końca. Ojczyzna wolna? Część jej przyjaciół uznała, że dochowali roty przysięgi. Niektórzy twierdzili, że wojna trwa nadal, bo Polska nie jest suwerenna. Dla pani Józefy praca w konspiracji skończyła się. Uznała, że o suwerenność należy walczyć innymi środkami. Wiedza polityczna pozwoliła uniknąć jej losu jaki spotkał wielu patriotów wracających po wojnie z obozów, niewoli, z lasu i emigracji. Wiedziała, że musi znaleźć swoje miejsce.

Rozpoczął się nowy rozdział w jej życiu. Grupa przyjaciół wciągnęła ją do nowej pracy, w której wykorzystała swoją wiedzę. Po krótkim przeszkoleniu w Warszawie Ministerstwo Rolnictwa Tymczasowego Rządu Narodowego – skierowało ją do nowej pracy na Ziemie Odzyskane, do Koszalina. Wyjeżdżając otrzymała zaświadczenie wydane przez Urząd Generalnego Pełnomocnika Ziem Odzyskanych – Wydział Osiedleńczy. Początkowo pracowała w referacie osiedlowym w Białogardzie a następnie w Koszalinie zajmując się sprawami zasiedlania terenów osadnikami wojskowymi i osadnikami napływowymi oraz sprawami gospodarczymi miasta. Pracując w terenie często trafiała na różne sceny, np. na osiedlanie się repatriantów ze Wschodu, na wysiedlanie Niemców – sceny bardzo przykre i bolesne. Pani Józefa brała czynny udział w pracach Wojewódzkiego Kierownictwa ZBoWiD-u. Prowadziła też działalność społeczną – sprawy ludzkie były jej najbliższe. Jako delegat władz wojewódzkich uczestniczyła niemal na wszystkich Centralnych Zjazdach i Kongresach ZBoWiD z udziałem najwyższych władz naszego państwa.

W 1955 roku założono jej sprawę „obserwacyjną”, kontrolowano korespondencję, podsłuchiwano, obserwowano – była przesłuchiwana przez „bezpiekę”. W tym czasie w tajnym obiegu krążyły informacje o Państwie Podziemnym, o Holokauście, o Katyniu. Zaczęły się dziać w naszym kraju rzeczy tragiczne.

 

Do Starachowic

Pani Józefa od dziesięciu lat jest mieszkanką Starachowic. Mimo sędziwego wieku – 93 lata- jest nadal żywotna i aktywna w środowisku kombatanckim. Ciągle otrzymuje wiele życzeń i gratulacji od różnych organizacji politycznych i społecznych, instytucji wojskowych oraz osób, z którymi przed laty związana była pracą. Na miarę swych możliwości prowadzi działalność charytatywną – wspiera potrzebujących. Ufundowała m.in. pamiątkową tablicę poświęconą żołnierzom Batalionów Chłopskich, która znajduje się w panteonie kościoła pw. Wszystkich Świętych przy ulicy Radomskiej w Starachowicach. Przekazała również całą kwotę jednej miesięcznej emerytury na budowę pomnika Żołnierzom Batalionów Chłopskich w Warszawie.

 

Honory i zaszczyty

Jest członkiem honorowym Związku Sybiraków. Posiada honorowy tytuł „Zasłużonej dla województwa koszalińskiego” i honorowy tytuł „Zasłużona dla miasta Koszalin”. Posiada honorowy tytuł – patent Rady Ministrów stwierdzający, że „Pani Józefa Gałkowska za walkę zbrojną w latach 1339-1945 z najeźdźcą hitlerowskim uzyskała prawo do zaszczytnego tytułu Weterana Walk o Niepodległość Ojczyzny.”

Za męstwo i wzorową służbę w warunkach bojowych podczas konspiracji została przez Radę Państwa awansowana do stopnia porucznika Wojska Polskiego. Ponadto odznaczono ją m.in. Krzyżem Kawalerskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, medalem Obrońcom Ojczyzny 1939-1945, Krzyżem Partyzanckim, medalem Zwycięstwa i Wolności, Złotym Krzyżem Zasługi, Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, Krzyżem Batalionów Chłopskich, Medalem Rodła, Honorowym Krzyżem Sybiraka, Odznaką Grunwaldu, Odznaką Weterana Walk o Niepodległość, Odznaką Honorową Zasłużony dla województwa koszalińskiego, Odznaką Honorową za Zasługi dla Miasta Koszalin. A także wieloma wieloma innymi oraz licznymi dyplomami i podziękowaniami.

Pani Józefa jest dumna ze swojego kraju, nie zapomina o dziedzictwie swoich przodków i o tym, że pochodzi z polskiej ziemi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Historia

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5