starachowice
home
RSS

O młynach, austerii i stanie rzemiosła

  • Napisany przez:
  • Skomentuj

W akcie lokacyjnym z 1657 roku znajdujemy stwierdzenie, że ksiądz…

W akcie lokacyjnym z 1657 roku znajdujemy stwierdzenie, że ksiądz Radoszewski, chcąc większych prowentów opactwu świętokrzyskiemu przyczynić, na gruntach tegoż opactwa, „nad Kamienną i Wierzbnikiem rzekami leżących” miasto Wierzbnik założył. Z powyższego wynika, iż ledwocieczka Młynówka zwała się kiedyś Wierzbnikiem. Tak samo, jak założone nad nią miasteczko.

Młynówka była zasobniejsza w wodę zwłaszcza wówczas, gdy uchodziły do niej ścieki kopalniane. Uprofilowanie jej koryta stwarzało warunki do sypania grobli, tworzenia dość głębokich stawów. I nie bez powodu zwano Wierzbnik osadą młyńską. Ponieważ zapór, stawów i młynów było kilka, to efekty przemiału mogły zadowolić także okolicznych rolników.

Lecz przemysł młyński, zatrudniający niewiele osób, nie był w stanie zapewnić miasteczku znaczących przychodów.

Historycy są zdania, że głównym, a nawet wyłącznym źródłem wpływów do kasy miejskiej była kiedyś sprzedaż alkoholu (np. oprac. S. Marcinkowskiego w „Studiach Kieleckich”, kwart. Nr 1/45 z 1985 r.). Mieszkańcy z niechęcią patrzyli na obecność konkurencyjnych wyszynków dominikalnych, a potem rządowych. Spożywanie wódki w miejskiej propinacji było niemal aktem patriotycznym.

Istniała w miasteczku, na środku rynku, drewniana budowla zwana Austerią Górniczą. Owa austeria to także knajpa, z tym, że z zapleczem. Składała się z izby szynkowej, alkierza, sieni, piwnicy, izby dla gości, stancyjki z komorą, stajenki małej i stajni wjezdnej. Można było zatem do niej wjechać wraz z zaprzęgiem, pojeść, zwłaszcza popić, pospać i wyjechać aż rano. Licytacje mające na celu wyłonienie kolejnego dzierżawcy zawsze budziły duże emocje.

I, jak się można domyśleć, wygrywali je przeważnie Żydzi, którzy umieli lepiej liczyć.

Obiekt, o jakim mowa, istniał już około 1820 roku. Jego żywotność okazała się zdumiewająca. Przechodziły kolejne pokolenia, a on, podpierany i reperowany, trwał nadal.

Aż doczekał się wyzwolenia kraju z niewoli.

Przeglądając kiedyś dokumenty z 1922 roku, znaleźliśmy interesującą nas tu notatkę. Wynikało z niej, że Szmul Isser i Szmul Szaja prosili wysoką Radę Miejską o pozwolenie na jeszcze jeden remont tej historycznej budowli. Dodajmy, że nie nazywano jej już austerią czy propinacją, lecz „ratuszem”.

Ale władza okazała się stanowcza, ponieważ szpeciła miasto i utrudniała ruch.

Stwierdziła, że musi ona ulec rozbiórce. I uległa, z tym, że szesnaście lat później.

W Archiwum Wojewódzkim w Radomiu znajduje się „Księga miast gubernii radomskiej”, w której znajduje się m.in. opis Wierzbnika roku 1860. A to niektóre wynotowane szczegóły:

„Teraźniejsza ludność – mężczyźni 270, kobiety 275. Podług pochodzenia: Polaków-chrześcijan 400, Żydów-starozakonnych 144. Według zawodów: duchownych rzymskokatolickich 1, urzędników 2, nauczycieli nie ma, szewców 4, krawców 1, stelmachów 3, cieśli 2, młynarzy 3, ślusarzy 1, kowali-gwoździarzy 14, grabarz 1, piekarzy 11, rzeźników 5, kramarzy 1, przekupniów 1.

Reszta to rolnicy i robotnicy fabryk rządowych. Ludność tutejsza powiększa się prawie wyłącznie przez poszerzanie familii. Domów mieszkalnych murowanych 1, drewnianych 75. Kościół katolicki 1, dom kasy miejskiej 1, młynów zbożowych 3, zajazd 1. Jest też jeden ślusarz wyrabiający narzędzia rolnicze. Budowli znaczniejszych ani dawniejszych nie było i nie ma. Ulic w mieście cztery: Iłżecka, Radomska, Kielecka i Brodzka, które niczym szczególnym się nie oznaczają.

Dla dźwignięcia miasta trzeba by koniecznie skierować tędy drogę bitą”.

Załączone zdjęcie przedstawia rozbiórkę „austerii” w końcu lat 30 ub. stulecia.

Aleksander Pawelec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Historia

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5