starachowice
home
RSS

Mówi nauczyciel ukarany za romans z uczennicą

  • Napisany przez:
  • 4 komentarze

Po dwóch latach, Jarosław Jadwidzic, były historyk II LO w Starachowicach, ukarany przez kuratoryjną komisję dyscyplinarną trzyletnim zakazem wykonywania zawodu nauczyciela, przerwał milczenie.…

TYGODNIK: W połowie stycznia br. minęły 2 lata, odkąd Prokuratura Rejonowa w Starachowicach została zawiadomiona o podejrzeniu popełnienia przez pana przestępstw o charakterze seksualnym. Wówczas nie chciał pan rozmawiać.  Co skłoniło pana, by teraz otworzyć się i wrócić do wydarzeń z przeszłości?

J. JADWIDZIC, BYŁY NAUCZYCIEL II LO W STARACHOWICACH: – Z pewnością nie była to łatwa decyzja. Milczenie było spowodowane tym, że moich interesów broniła doświadczona prawnik z Wielkopolski i to ona miała decydujący głos w wielu kwestiach. Dlaczego zdecydowałem się na rozmowę? Wszystkie ze spraw jakie dotyczyły mojej osoby, a te toczyły się m.in. w prokuraturze i przed komisją dyscyplinarną przy Kuratorium Oświaty definitywnie zakończyły się i wreszcie mogę powiedzieć o wielu faktach.

Podchodzi pan jeszcze emocjonalnie do sprawy?

– Już nie. Prawda jest taka, przez 2 lata wiele się nauczyłem i doświadczyłem. Na własnej skórze przekonałem się jak łatwo można fałszywie oskarżyć człowieka. Zwłaszcza jeśli mówiono o gwałcie, innych czynnościach seksualnych czy wykorzystywaniu do tego stanowiska służbowego. W moim przypadku idealnie sprawdziło się staropolskie przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Przez blisko 24 miesiące straciłem wydawało mi się, tych których wcześniej mogłem nazwać przyjaciółmi, ludzi, których znałem przez 20-30 lat. Wystarczyło jedno fałszywe pomówienie, by koleżanki i koledzy z pracy odwrócili się ode mnie. Uwierzyli w to co było publikowane w mediach. Prawie nikt nie zadzwonił do mnie, nie porozmawiał ze mną i nie zapytał, jak było naprawdę.

Padły wobec pan podejrzenia o poważne przestępstwo. Jak się pan z tym czuł?

– Utwierdziłem się jak szybko można wykreować człowieka na bohatera lub jak szybko można go zniszczyć. Zawiadomienie złożone przez kancelarię prawną mecenasa Kazimierza Jesionka po raz pierwszy zobaczyłem w gabinecie nieżyjącego już dyrektora Henryka Frynasa, który przedstawił mi również artykuły Kodeksu Karnego, na jakie powołano się w zawiadomieniu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Byłem w szoku kiedy dowiedziałem się, że zarzucono mi gwałt lub dokonanie innej czynności seksualnej, ponieważ nigdy nie zrobiłem i nie zrobiłbym czegoś takiego. W jednej chwili okazało się, że jestem gwałcicielem. Dyrektor szkoły z którym byłem zaprzyjaźniony 20 lat nie okazał się człowiekiem, tylko bezdusznym urzędnikiem. Nie porozmawiał ze mną, nie wysłuchał moich wyjaśnień, przedstawił jedynie dokument o zawieszeniu mnie w obowiązkach służbowych.

Z pana słów wynika, że czuł się pan osobą pokrzywdzoną. Jednak o gwałcie nie mówiono wiele. Zasadniczym problemem było to, że romansował pan z nieletnią, własną uczennicą!

– Czuję się osobą pokrzywdzoną. Wystarczy przytoczyć chociażby niektóre artykuły z prasy lokalnej czy nawet ogólnopolskiej telewizji. Było tam wyraźnie powiedziane, że sprawa dotyczy gwałtu i zmuszania do tzw. innych czynności seksualnych. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego jak małym miastem są Starachowice, gdzie każdy każdego zna. Przedstawienie mnie jako kogoś, kto miałby dopuścić się tego typu przestępstw skazywało mnie na niemalże publiczny lincz. Na jednej szali, położono mój dotychczasowy dorobek pracy zawodowej potwierdzony choćby wysoką liczbą wychowanków, którzy byli laureatami olimpiad i konkursów historycznych na szczeblu ogólnopolskim z fałszywymi oskarżeniami o przestępstwa seksualne.

Gdyby chodziło jedynie o romans, to sprawa nie trafiłaby do prokuratury ponieważ polskie prawo nie przewiduje kary za romans z osobą powyżej 15 roku życia. Łatwiej było wywołać sensację i zrobić aferę przedstawiając nauczyciela, który zgwałcił swoją uczennicę. Temat bardzo chwytliwy. Na szczęście nie wszyscy uwierzyli w te oskarżenia. Otrzymywałem dużą ilość maili, sms-ów od byłych uczniów, absolwentów, lub tych którzy chodzili jeszcze do liceum podtrzymujących mnie na duchu. Wszystkie szczere i pisane z serca. Nie brak było również hejterów internetowych.

Śledztwo w pana sprawie Prokuratura umorzyła w 2013 r. Z perspektywy czasu, co chciałby pan dziś powiedzieć swoim adwersarzom?

– Życzyłbym im, aby nigdy nie znaleźli się w podobnej sytuacji jaka spotkała mnie. Aby nigdy nie zostali oskarżeni o rzeczy, których nie popełnili a potem jeszcze przed wyjaśnieniem sprawy publicznie osądzeni. Wszystkim internetowym hejterom mogę powiedzieć tylko tyle: wkrótce złożę do organów ścigania zawiadomienie z prośbą o ustalenie IP komputerów, z których pisano na mnie oszczerstwa. Mam nadzieję, że w Prokuraturze zostanie wszczęte postępowanie przeciwko tym wszystkim osobom, które linczowały mnie w sieci.

W momencie kiedy zaczął pan spotykać się z tą dziewczyną, w głowie nie zapaliła się czerwona lampka, że historia z pana i jej udziałem to tykająca bomba?

– Nie sądziłem, że ludzie są zdolni do tego aby posunąć się do takich oszczerstw. Od grudnia 2012 r. byłem szantażowany. Próbowano wpłynąć na mnie bym zwolnił się z pracy. Nie zrobiłem tego.

Nie próbował pan zakończyć tej sprawy polubownie? Porozmawiać z uczennicą, jej matką, wyjaśnić wszystko w cztery oczy, nawet z udziałem dyrekcji szkoły?

– Nie było chęci porozumienia. W niemal każdym sms-ie czy wiadomości tekstowej szantażowano mnie prokuraturą, komisją dyscyplinarną, zwolnieniem z pracy. W swoich sms-ach informowałem dziewczynę, by zrobiła co uważa za stosowne. Nie przypuszczałem, że informacje jakie mi przekazywano opierają się na prawdzie. Kiedy przeczytałem smsa, w którym było napisane: „wczoraj byłam u adwokata i powiedział mi że jeśli się dobrze postaram to dostaniesz 5 lat” to sądziłem że to żart czy blef. Uważałem wówczas, że straszenie mnie było jedynie powodem do uzyskania dobrej oceny i braku kłopotów w domu. Z matką dziewczyny rozmawiałem jesienią 2012 r. Informowałem ją o wynikach w nauce córki i jej zachowaniu. Na zebraniu w styczniu 2013 r. chciałem pokazać matce wszystkie sms-y i wyjaśnić sprawę. Na wywiadówce się jednak nie pojawiła. Następnego dnia ze szkoły zadzwoniłem do niej z prośbą o spotkanie. Poinformowała mnie jedynie, że jej córka zabiera dokumenty i przenosi się do innej szkoły. Jej koledzy z klasy zarówno przed komisją dyscyplinarną jak i prokuratorem zeznali, że byłem szantażowany, nawet na forum klasy.

W środowisku mówiło się o tym, że nie była to pierwsza uczennica, z którą Jarosław Jadwidzic miał „bardzo dobry kontakt”.

– Z wieloma uczniami i uczennicami, którzy dziś są już absolwentami miałem i nadal  mam bardzo dobre relacje. Wielu z nich do chwili obecnej utrzymuje ze mną kontakt. Jeśli chodzi o inne relacje, to ja plotkami, czy wręcz krążącymi na mój temat legendami, nie zajmuję się.

Pisano, że lubi się pan lansować, farbuje włosy, ubiera modnie, jeździ sportowym autem, nosi ciemne okulary…

– Każdy ma prawo ubierać się tak jak lubi i tak jak jest mu wygodnie chociaż dżinsowych „rurek” nie noszę. Podobnie jest z samochodem. A to, że chodzę w ciemnych okularach przestępstwem na pewno nie jest. Włosy? Znam wielu mężczyzn, którzy je farbują i nikt z tego powodu nie robi sensacji. Noszenie markowej koszuli czy jazdę fajnym, nowszym autem ciężko odebrać jako lans. Jeśli nauczyciel jest dobrze ubrany to się lansuje, jeśli nie nosi nowych ubrań jest wyśmiewany że go na nie nie stać. Osoby które o tym pisały raczej nie rozumieją znaczenia słowa lansować się. BMW czy wcześniej Audi jakimi jeździłem to nie Porsche. Jeśli dziś poszlibyśmy na parking przed szkołą, okaże się, że niektórzy uczniowie jeżdżą jeszcze lepszymi i nowszymi autami niż nauczyciele. Odczytywałem to jako zwykłą zazdrość i zawiść ze strony innych ludzi. To nasza narodowa cecha.

Część osób młodych, która chodziła do II LO nie lubiła mnie z jednego powodu: jako nauczyciel byłem wymagający. Nigdy nie było u mnie takiej sytuacji, by sprawdziany pisane były przy otwartych książkach czy zeszytach. Piątek czy szóstek za ładne oczy nie stawiałem. Wyniki uczniów, którzy startowali w przedmiotowych olimpiadach bronią mnie. Przez lata pracy finalistów olimpiad na szczeblu wojewódzkim czy centralnym pod moim okiem było ponad 100. Może zabrzmi to dziwnie, ale przez kierownictwo szkoły też nie byłem lubiany.

Dlaczego?

– Wielokrotnie odczułem to na własnej skórze, kiedy wzywano mnie do gabinetu na tzw. dywanik. Zarzut był taki, że stawiam za dużo złych ocen i za dużo wymagam. Robiłem swoje. Nie wzorowałem się na tych, którzy chcieli zyskać sympatię uczniów, przez stawianie dobrych ocen za nic. Szykanowany przez dyrekcję szkoły nie byłem, bo to za mocne słowo, ale wielokrotnie utrudniano mi pracę. Czy mam do nich żal? O zmarłych źle się nie mówi, ale zastępca dyrektora powinien rozliczyć się z własnym sumieniem i zastanowić się czy w całej tej sytuacji zachował się wobec mnie fair. W tej kwestii mam określone zdanie, które dyrektor Kutyła zna.

Ma pan też zastrzeżenia do kogoś spoza szkoły?

– Życie pokazało, że niektórym zależało na tym by nagłośnić tę sprawę i wywołać sensację. Sugerowano mi, że zrobi się mega-afera, o której będzie głośno nie tylko w lokalnych, ale także ogólnopolskich mediach i że środowisko mnie zniszczy. Mam żal do mecenasa, który w imieniu matki dziewczyny i jej samej pisał zawiadomienie do prokuratury, nie powołując się na prawdziwe informacje. Z zeznań jakie w prokuraturze składały zarówno matka jak i córka nie było mowy o gwałcie i innych przestępstwach o charakterze seksualnym. Tymczasem adwokat wypowiadał się w mediach podając nieprawdziwe informacje. Twierdził, że podczas przesłuchania matka i córka podtrzymały zarzuty znajdujące się w zawiadomieniu złożonym przez mecenasa. Obie przed prokuratorem powiedziały, że nie było żadnego gwałtu ani innych przestępstw o charakterze seksualnym i nie że wiedzą dlaczego mecenas złożył zawiadomienie o gwałcie. Czytając zeznania, nie ma w nich mowy o tym, bym dopuścił się przestępstw opisanych w zawiadomieniu. Niestety temat został już podchwycony i rozpoczęła się nagonka na moją osobę. Cel był jasny: zdyskredytować Jadwidzica w środowisku lokalnym.

Jak odnajduje się pan w nowej rzeczywistości? Co robi pan dziś?

– W tej chwili próbuję ułożyć sobie życie na nowo. Moja przyszłość na pewno nie będzie związana ze szkołą. Zresztą patrząc na sytuację w polskim systemie edukacji czy chociażby na wyniki ostatnich matur, nie mam czego żałować. Przez 2 lata w moim życiu dużo się zmieniło i to zdecydowanie na lepsze. Plany zawodowe powoli zaczynają nabierać realnych kształtów, podobnie życie prywatne. Jestem z osobą, która jest dla mnie bardzo ważna. Spędziliśmy cudowne wakacje na Dominikanie, ale dalszych planów nie chciałbym zdradzać.

Rozmawiał Rafał Roman

Tak było:

14 stycznia 2013 r. – starachowicka Prokuratura Rejonowa zostaje zawiadomiona o podejrzeniu przestępstw seksualnych popełnionych przez nauczyciela13 lutego 2013 – śledczy przesłuchują uczennicę

luty 2013 – nauczyciel zostaje zawieszony w obowiązkach służbowych, a wyjaśnieniem sprawy zajmuje się również Komisja Dyscyplinarna przy Kuratorium Oświaty w Kielcach

maj 2013 – nauczyciel otrzymuje wypowiedzenie z pracy
czerwiec 2013 – posiedzenie komisji dyscyplinarnej nakłada na historyka 3-letni zakaz wykonywania zawodu. Nauczyciel od orzeczenia odwołuje się. Odwoławcza Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli przy ministrze edukacji narodowej zaskarżone orzeczenie utrzymała w mocy.

sierpień 2013 – Prokuratura umarza śledztwo w sprawie doprowadzenia do kontaktów seksualnych z dziewczyną poprzez wykorzystanie pozycji służbowej nauczyciela.

 

4 komentarzy

  1. kapucym Odpowiedz

    Ale opowiada głupoty. Uczył mnie. O jego zachowaniu wszyscy wiedzieli i od dawna się z niego śmiali.

  2. #nikogo Odpowiedz

    Niektórzy ludzie nigdy nie powinni pracować w zawodzie nauczyciela, tu mamy idealny tego przykład. Takiego braku pokory nigdy nie widziałam.

  3. rodowity starachowiczanin Odpowiedz

    Pytanie:
    Skoro adwokat zglasza w prokuraturze popelnienie przestepstwa,ktorego nie ma…..to dlaczego jeszcze jest adwokatem???
    Odpowiedz:
    Moze razem strzelali ostatnio do dzika,kaczek,zajecy…
    SITWA!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Protected with IP Blacklist CloudIP Blacklist Cloud

Starachowice

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Najnowsze

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5